Niedziela olimpijska. Kto z naszych dziś startuje w Londynie

Jeden start mamy już z głowy. Czwórka wioślarzy wagi lekkiej już odpadła z igrzysk. Kolejni zawodnicy z Bydgoszczy zaczynają dopiero dziś walkę
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

Wicemistrzowie olimpijscy z Pekinu byli wprawdzie przed igrzyskami w niezbyt dobrej formie, ale ich lider Paweł Rańda buńczucznie zapowiadał, że interesuje ich tylko złoto. Skończyło się na dwóch ostatnich miejscach, w sobotę w eliminacji i dziś - w repesażu. Zajęli w nim ostatnie, czwarte miejsce. Przegrali z USA, Czechami i Włochami. Nie awansowali nawet do półfinału, odpadli z dalszej walki. Płynący w tej osadzie dwaj bydgoszczanie: Miłosz Bernatajtys, Łukasz Siemion zajęli na igrzyskach miejsce poza dwunastką.

Wojciech Gutorski startujący w dwójce bez sternika z Jarosławem Godkiem znaleźli się w półfinale razem z Nową Zelandią i Francją.

A dziś startują jeszcze:

O 15.35 na torze Lee Valley White Water zaczyna rywalizację Mateusz Polaczyk (Zawisza) w slalomie kajakowym. Wicemistrz świata - także ma oczywiście szanse na podium. Góral z Limanowej będzie miał jednak trudne zadanie.

O 16.30 rozpoczyna ekipa podnoszenia ciężarów. Na pierwszy ogień na pomoście staje kobieta. Aleksandra Klejnowska-Krzywańska z bydgoskiego Zawiszy po raz czwarty stanie na olimpijskim pomoście. Do tej pory zawsze zajmowała miejsce w czołowej ósemce.



Życie zawodniczki Zawiszy, jak sama mówi, zmieniło się dwa i pół roku temu. Na świat przyszedł jej syn Szymon. Już 13 miesięcy później zdobyła swój dziewiąty medal mistrzostw Europy. Została pierwszą polską zawodniczką, która po urodzeniu dziecka wróciła do podnoszenia ciężarów.

Klejnowska-Krzywańska była także pierwszą Polką, która wygrała mistrzostwa świata w podnoszeniu ciężarów. Złoto przywiozła w 2001 roku z tureckiej Antalyi. Na igrzyskach w Sydney i Atenach zajęła 5 miejsce, w Pekinie była 7. - Teraz stresuję się mniej niż przed wcześniejszymi igrzyskami, ale nerwy są nawet na pucharze sołtysa - mówiła w telewizyjnym wywiadzie tuż po olimpijskim ślubowaniu. Sztangistka przez całą karierę startowała w kategorii do 58 kg. Za namową swojego klubowego trenera, Piotra Wysockiego z Zawiszy, zdecydowała się zmienić kategorię na niższą o 5 kg. Taki sam manewr wykonała w przeszłości Aylin Dasdelen. W nowej wadze Turczynka zdobywała już mistrzostwo Europy i wicemistrzostwo świata. - Bez tego ruchu Oli pozostawałaby walka o ósemkę. Teraz w zasięgu będzie nawet szóstka - ocenia Wysocki. Zmianę wagi poprzedziły badania. Okazało się, że sztangistka ma jeszcze rezerwy, nie straci dużo ze swojej masy mięśniowej, mimo odchudzenia.

Zgodę na zmianę kategorii musiał wyrazić trener kadry Ryszard Soćko. Skład reprezentacji ustalił w głosowaniu zarząd Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. W przypadku Klejnowskiej-Krzywańskiej votum separatum wyraził Bogusław Maliszewski. Związkowy szef wyszkolenia uważa, że sztangistka Zawiszy powinna startować w kategorii 58 kg. - Całe życie trenował, to wie, że zmiana kategorii nie jest łatwa. Ale czuję się dobrze. Zbijanie wagi nie oznacza u mnie głodówki - mówi zawodniczka.

W tym roku Klejnowska-Krzywańska nieudanie wystartowała w mistrzostwach Europy. Odnowiła się jej kontuzja barku i w rwaniu spaliła wszystkie próby. 10 dni później przeszła zabieg regeneracji mięśnia. W mistrzostwach Polski osiągnęła 199 kg, a decydujący test przeszła w Spale. 206 kg było wynikiem o 6 kg lepszym od Joanny Łochowskiej. W Londynie zawodniczka Zawiszy chce zająć miejsce w ósemce. To próg gwarantujący uzyskanie stypendium, które straciła z powodu kontuzji na mistrzostwach Europy.