Manchester City gra w polskiej I lidze

Na początek sezonu zmierzy się z Sandecją Nowy Sącz. To zdarzy się już w sobotę wieczorem.
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

- Mamy w I lidze Manchester City. W Polsce nazywa się już tak Zawiszę Bydgoszcz. Jest bardzo silny kadrowo. Na tle większości drużyn ich skład prezentuje się wręcz wyśmienicie - mówi Jarosław Araszkiewicz, szkoleniowiec Sandecji. Jego zespół jest dziś pierwszym rywalem Zawiszy.

Podopieczni Jurija Szatałowa na południe Polski wyjechali w piątek wieczorem. Tym razem w długą podróż wybrali się nie autokarem, a pociągiem. - Pewnie nie będzie szybciej, ale na pewno wygodniej - mówił Daniel Mąka. Były pomocnik m.in. warszawskiej Polonii jest jednym z 10 nowych piłkarzy, którzy latem wzmocnili nasz zespół.

Dlatego właśnie Araszkiewicz mówi, że Zawisza jest polskim City. - Ale czy to oznacza, że mamy się poddać? Nie ma takiej opcji. Będziemy walczyć o zwycięstwo - mówi szkoleniowiec Sandecji.

Porównanie bydgoszczan do mistrza Anglii naszym zawodnikom bardzo się podoba. - To miło, że tak jesteśmy postrzegani. Tyle że to nie skład na papierze, a boisko weryfikuje zespół. I my właśnie musimy udowodnić, że na takie miano zasługujemy. Wiemy, o co gramy i że to wiąże się z presją. Ale krok po kroku będziemy chcieli realizować założony cel - komentuje Mąka.

Trener Jurij Szatałow do Nowego Sącza nie mógł zabrać wszystkich swoich podopiecznych. Jednym z pechowców okazał się Paweł Zawistowski.

- W środę graliśmy w Pucharze Polski. Na boisku, na którym przyszło nam się mierzyć z Sokołem, linie zrobione były z wapna, którego się już nie używa. Wykonywałem wślizg i doznałem oparzenia barku. W tej chwili biorę antybiotyki. Mam nadzieję, że jak najszybciej wrócę na boisko - mówi pomocnik Zawiszy.

Bydgoszczanie, choć grają na wyjeździe, są dziś faworytem pojedynku z Sandecją. - M.in. dlatego, że latem wymieniliśmy niemal połowę składu. Teraz potrzeba czasu, by zespół się zgrał - kontynuuje szkoleniowiec drużyny z Nowego Sącza.

Gwiazdą naszego dzisiejszego rywala jest Arkadiusz Aleksander. Napastnik, który przed rokiem przymierzany był do Zawiszy, w poprzednim sezonie w I lidze strzelił 16 bramek. To właśnie na niego najbardziej powinni uważać bydgoscy obrońcy.

Początek sobotniego spotkania w Nowym Sączu o godz. 20.