Sport.pl

Jeden zaryzykował dla igrzysk studia, drugi - mistrzowską reputację

Zaczynają dziś walkę o medale polscy tyczkarze. Łukasz Michalski i Paweł Wojciechowski poświęcili wiele, żeby walczyć o medal olimpijski w Londynie.
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

Łukasz Michalski specjalnie dla przygotowań do igrzysk olimpijskich przerwał studia medyczne. Student czwartego roku wydziału lekarskiego Collegium Medicum wziął urlop dziekański i ostatnie miesiące całkowicie poświęcił przygotowaniom do igrzysk. - Nie darowałbym sobie do końca życia, że nie zrobiłem wszystkiego, żeby zdobyć olimpijski medal - mówi lekkoatleta bydgoskiego Zawiszy.

Paweł Wojciechowski dla startu w Londynie poświęca być może jeszcze więcej - świetną sportową reputację, jaką zdobył, wygrywając mistrzostwo świata w Daegu. Dla niego ostatnie miesiące to pasmo fatalnych kontuzji. W grudniu - uraz kości jarzmowej, kiedy tyczka podczas treningowego skoku uderzyła go w twarz. Skończyło się operacją i oczywiście przerwą w ćwiczeniach. Miesiąc temu dopadła go kontuzja mięśnia dwugłowego. Noga zabolała pierwszy raz podczas mityngu Diamentowej Ligi. Zabolała jeszcze mocniej podczas kilka dni później podczas treningu. Badanie wykazało naderwanie mięśnia. To była dramatyczna chwila, bo Wojciechowski ciągle nie miał minimum kwalifikującego do występu na igrzyskach. Podczas mityngu Bydgoszcz Cup skoczył 5,62 m, ale to było o 10 centymetrów za mało. Szukał ich później w kilku innych zawodach, ale nie udawało się tyle osiągnąć - z kontuzjowanym udem było to praktycznie możliwe.

Wojciechowski i trener Włodzimierz Michalski zdecydowali się wówczas na zagranie va banque. Poprosili o dziką kartę na igrzyska. Zarząd Polskiego Związku Lekkoatletycznego błyskawicznie się zgodził. - Mistrza świata mamy jednego. Paweł zasłużył sobie na takie potraktowanie - tłumaczył decyzję prezes PZLA Jerzy Skucha.

- Zdecydowałem się na taki krok, bo szansa występu na igrzyskach może mi się w życiu nie zdarzyć - mówi Wojciechowski.

Ryzykuje głównie swoją mistrzowską reputację. Ze swym najlepszym tegorocznym wynikiem jest niemal na samym końcu stawki 32 zawodników, która wystąpi w Londynie. Mniej od Wojciechowskiego skoczyli w tym sezonie m.in. Łotysz Marek Arents, Japończyk Seito Yamamoto i Białorusin Stanislau Ciwonczyk. W sumie jest ośmiu takich tyczkarzy.

A furtka do finału jest bardzo wąska. Zakwalifikuje się do niego tylko dwunastu tyczkarzy - chyba że większa liczba zawodników skoczy wyżej niż minimum kwalifikacyjne. Wojciechowski startuje dziś w drugiej grupie sportowców. - Paweł miał wreszcie czas na spokojne trenowanie, a nie ściganie się z minimum. Na treningach swobodnie skacze 5,50. To go podbudowało - mówi Roman Dakiniewicz, pierwszy trenera mistrza świata

Wcześniej kwalifikacje w gr. pierwszej (początek o 11) rozpocznie Michalski, który w Daegu zajął czwarte miejsce (rek. życiowy 5,85 m; w tym roku uzyskał 5,72 m).

Co warto poświęcić dla olimpijskiego medalu?
Więcej o: