Sport.pl

Zawisza jedzie do Gdyni po trzy punkty. Arka trochę podtopiona

Nasze wspomnienie klęski 2:5 z poprzedniego sezonu jest bolesne. Bydgoska drużyna chce w Gdyni zmazać tamtą plamę i wywieźć z gorącego terenu Arki trzy punkty. Relacja na żywo od 19.45
Minął już niemal rok, kiedy Arka bezlitośnie przerwała piękną passę bydgoskiej drużyny - wówczas I-ligowego beniaminka. Począwszy od pierwszej kolejki, Zawisza wygrał 8 meczów i 4 zremisował. Trzynasta kolejka w Gdyni okazała się pechowa.

Już w 36 minut, na początku spotkania, Arka strzeliła bydgoszczanom aż cztery gole. Skończyło się klęską 2:5. Nerwy puściły nawet Łukaszowi Skrzyńskiemu, który w tym meczu nie grał, ale dostał żółtą kartkę. - Poniosły mnie emocje. Miałem pretensje, że sędzia uznał gola Tomka Jarzębowskiego. Sądziłem, że strzelił ręką, ale potem na powtórce okazało się, że nie miałem racji - mówi środkowy obrońca Łukasz Skrzyński.

Kapitan Zawiszy i Jarzębowski, najbardziej doświadczony piłkarz Arki, spotkają się dziś na boisku - i najprawdopodobniej będą mieć podobne zadania na boisku. Trener gdynian Petr Nemec ma kłopoty z ustawieniem środka defensywy po czerwonej kartce swego podstawowego stopera Krzysztofa Sobieraja. Zobaczył ją w środowym meczu Arki z Cracovią (za uderzenie rywala). 34-letni Jarzębowski, nominalny pomocnik, zostanie raczej wycofany na środek obrony i będzie odpowiadał za pilnowanie Pawła Abbotta. Napastnik zawiszan sieje postrach na I-ligowych boiskach. W czterech meczach strzelił aż pięć goli. Bydgoska drużyna w ogóle gra bardzo skutecznie. Ma już na koncie 11 bramek (średnia - 2,75 na mecz).

Arka rozpoczęła nawet bardziej udanie niż Zawisza (2 zwycięstwa w dwóch pierwszych kolejkach), ale ostatnio gdynianie dostali zadyszki. Stracili wygraną w ostatnich sekundach meczu z Kolejarzem Stróże. W samej końcówce meczu z Cracovią stracili także gola na wagę remisu.

- Teraz musimy się jak najszybciej odbudować i fizycznie, i mentalnie. Dziesięciu chłopaków jest mocno wyeksploatowanych. Kilkudniowy wyjazd i dwa różne i przy tym mające tak dramatyczny przebieg mecze kosztowały ich wiele wysiłku - mówi drugi trener Arki Paweł Sikora.

Bydgoszczanie są wypoczęci. Ostatnie spotkanie grali na własnym boisku tydzień temu (4:0 z Okocimskim Brzesko) i nie podróżowali po południowej Polsce.

- Gole stracone w ostatnich minutach, dalekie podróże to oczywiście może mieć znaczenie, ale nie musi. Piłka nożna jest nieprzewidywalna. Równie dobrze to wszystko może nie odcisnąć żadnego śladu na piłkarzach Arki. I na pewno nie można się spodziewać, że w trzecim spotkaniu z rzędu stracą gola w ostatnich sekundach - tłumaczy kapitan bydgoskiego Zawiszy.

Szkoleniowiec naszej drużyny, Jurij Szatałow, wyraża się ostrożnie. - Mamy jeszcze sporo mankamentów, zespół na nowo jest "sklejony" i brakuje jeszcze zrozumienia. W niektórych formacjach coraz lepiej to wygląda, ale mamy jeszcze dużo do poprawy.

Będzie dziś zmuszony do przemeblowania jedenastki. Ze środka obrony wypadł kontuzjowany Bartosz Kopacz. Zastąpi go Błażej Jankowski, do drugi z kandydatów, Krzysztof Hrymowicz też jest kontuzjowany. Kopacz to młodzieżowiec, a jednego zawodnika w tym wieku trzeba mieć w składzie. Szatałow wystawi Mateusza Mąkę, który może zagrać w pomocy lub na prawej obronie.

Więcej o: