Sport.pl

Będą wzmocnienia. Zawisza buduje drużynę na awans

Cezary Stefańczyk już rozwiązał kontrakt z Zawiszą. Wkrótce zrobią to kolejni piłkarze. To planowe zmiany, bo zimą bydgoszczanie chcą się jeszcze wzmacniać.
Jesteś kibicem i jesteś z Bydgoszczy? Musisz zostać fanem Facebooka Sport.pl Bydgoszcz »

To dobra wiadomość dla kibiców. Zanim jednak w styczniu pojawią się nowi zawodnicy, kilku z tych do tej pory grających nad Brdą będzie musiało poszukać nowego pracodawcy.

W środę graczem Zawiszy przestał być Cezary Stefańczyk. To żadna niespodzianka. Latem po półrocznym pobycie w Łódzkim KS-ie piłkarz wrócił do Bydgoszczy. Grał jednak przeciętnie. Skończyło się tym, że na dwie kolejki przed końcem rundy przesunięty został do zespołu rezerw. Stefańczyk nie będzie jedyną ofiarą czystek w drużynie. Tę opuszczą też Krzysztof Hrymowicz, Tomasz Chałas i Mateusz Skowroński. Ten ostatni jeszcze niedawno uważany był za spory talent bramkarski, ale rozwój jego kariery mocno przyhamowały kontuzje.

Nie wiadomo, jaki los spotka Pawła Abbotta. Napastnik Zawiszy razem ze Stefańczykiem trafił do rezerw, tyle że w przeciwieństwie do niego ściągnięty z Ruchu Chorzów piłkarz ma szansę nadal pozostać w klubie. I to przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, rozstanie z nim byłoby dość kosztowne, a poza tym coraz częściej mówi się, żeby dać Abbottowi kolejną szansę. Jego los zależy od trenerów i Radosława Osucha. Właściciel Zawiszy nie ukrywa, że w swoim klubie chętnie widziałby kogoś z dwójki Sebastian Olszar - Przemysław Pitry. Niestety, po dobrej jesieni ich cena znacznie wzrosła. Jeśli żaden z nich nie pojawi się w Bydgoszczy, Abbott raczej na pewno będzie nadal biegał z Zetką na piersi.

Duże nadzieje wiązane są z transferem Kamila Późniaka. 23-letni pomocnik najlepszy okres w swojej karierze miał, grając w GKS-ie Bełchatów. Potem, choć podpisał wstępny kontrakt z Jagiellonią, to ostatecznie wybrał ofertę Lechii Gdańsk. Tyle że tam niewiele grał. Później próbował swoich sił w różnych klubach, ale zazwyczaj kończyło się na testach. Ostatecznie we wrześniu tego roku związał się z ŁKS-em Łódź. - To ciekawy chłopak z dużymi możliwościami - chwali go Osuch.

Z przodu może grać też Daniel Mąka, który wraca po kontuzji. Jeszcze bardziej wyczekiwanym powrotem jest ten Jacka Popka. Po urazie, który wykluczył go z całej rundy, nie ma praktycznie już śladu. Popek powinien być zatem pewniakiem na boku obrony. Ale to wcale nie oznacza, że temat linii defensywnej został zakończony. - Szukam jeszcze obrońcy - mówił kilka dni temu Osuch. Wiadomo, że kontaktował się z Pawłem Sasinem. Były piłkarz m.in. Lecha Poznań czy Korony Kielce ostatnie pół roku spędził w ŁKS-ie, ale chętnie opuściłby Łódź. Ciągle nierozstrzygnięta też jest kwestia Łukasza Nawotczyńskiego, który pod koniec jesieni trenował z Zawiszą.

Więcej o: