Remis w Bydgoszczy. Podbeskidzie odrobiło dwa gole w 20 minut

Zawód na stadionie Zawiszy. Gospodarze tylko zremisowali 2:2, choć prowadzili już dwoma bramkami.
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

Na stadionie Zawiszy spotkali się rywale z identycznym bilansem sezonu. Zawisza i Podbeskidzie miały po dwie przegrane i dwa remisy.

Podbeskidzie remisowało w pierwszej kolejce z Lechią 2:2 i w ostatniej 0:0 z Zagłębiem Lubin. Po drodze przegrało aż 0:4 z Legią i 1:2 z Górnikiem. Bydgoszczanie zaczęli od dwóch porażek: 0:1 z Jagiellonią i 1:2 z Widzewem. Potem był już remisy: po 1:1 z Pogonią i Piastem.

Bilans więc niby równy, ale za Zawiszą przemawiał progres formy. Bydgoszczanie z meczu na mecz grali lepiej. Zespół jest wzmacniany nowymi zawodnikami. Dziś po raz pierwszy w lidze pokazał środkowy obrońca Andre Micael Pereira.

- Do tego pozostali zawodnicy pozbywają się tego spięcia wynikającego z występów w ekstraklasie - mówi trener beniaminka Ryszard Tarasiewicz - Swobodniej pokazują to, co umieją, Podejmują ryzyko - dodaje.

Andre zagrał od początku spotkania i dlatego na ławce zasiadł Łukasz Skrzyński. Luis Carlos na debiut musi poczekać - Jeszcze nie jest gotowy pod względem fizycznym - tłumaczy Tarasiewicz.

W Zawiszy zabrakło bardzo ważnego ogniwa. Francuz Herold Goulon stał się liderem drugiej linii. W środę na treningu skręcił nogę. Uraz stawu nie był groźny, ale piłkarz odczuwał ból. Nie znalazł się w kadrze na to spotkanie. W drugiej linii zastąpił go Hermes.

W pierwszej połowie najważniejszym zdarzeniem był gol na 1:0 dla gospodarzy. Po połowie powinni się nim podzielić Piotr Petasz i Jakub Wójcicki. Pierwszy precyzyjnie w 37 min dośrodkował z rzutu wolnego a drugi dołożył głowę i pokonał Ladislava Rybanskyego.

- Złapaliśmy trochę luzu wtedy. Tak chcieliśmy zrobić, żeby gola strzelić i kontrolować grę - mówi Wójcicki.

Dwie minuty później powinno być 2:0. Zawiódł portugalski snajper Bernardo Vasconcelos, który źle przyjął piłkę, kiedy był sam na sam z bramkarzem Podbeskidzia. Nie zdołał jej dogonić, zarobił tylko przy tej okazji żółtą kartkę.

Snajperski nos nie zawiódł Portugalczyka w drugiej połowie. W 69 min ładnie wbiegł w pole karne. Strzelił raz, obronił bramkarz. Dobitka nr 1 była nieudana, ale piłka trafiła do Wójcickiego. Pomocnik uderzył celnie, obronił Rybansky, ale dobitka nr 2 Vasco trafiła już do siatki.

To zbytnio uspokoiło Zawiszę i w 78 min Sokołowski pokonał Wojciecha Kaczmarka. Po chwili powinno być 3:1. Wójcicki zmarnował świetną okazję. Był sam na sam z Rybanskym, ale strzelił obok słupka. Bydgoszczanie zagrali pasywnie. Czekali na rywali i to się zemściło.

W 89 min Paweł Strąk sfaulował Aleksandra Jagiełłę, a jedenastkę wykorzystał Wodecki. Zamiast zwycięstwa, gospodarze tylko zremisowali.

- Gramy dobrze, ale nie punktujemy. To fatalne. Znowu się powtarza. Nie dobiliśmy przeciwnika - mówi Strąk.

Zawisza - Podbeskidzie 2:2 (1:0)

Bramki: 1:0 Wójcicki (37.), 2:0 Vasco (69.) 2:1 Sokołowski (78.), 2:2 Wodecki (89. karny)



Zawisza; Kaczmarek- Lewczuk, Strąk, Micael, Ziajka- Hermes, Dudek (89. Kuklis)- Wójcicki, Masłowski, Petasz- Vasconcelos (73. Geworgian)

Podbeskidzie: Rybansky- Sokołowski, Konieczny, Pietrasiak, Telichowski- Chmiel, Łatka, Deja (46. Sloboda), Malinowski (46. Jagiełło), Wodecki- Chrapek (58. Pawela)