Sport.pl

Bardzo dobra porażka? Trener Tarasiewicz się myli

To był nasz najlepszy mecz - ocenił postawę swych piłkarzy po piątkowej porażce trener Zawiszy Ryszard Tarasiewicz. Nie ma racji. Byłby najlepszy, gdyby za rywala zespół miał Legię lub Wisłę, a nie Koronę - najsłabszą drużynę ekstraklasy
- Mecz był jednostronny, z przewagą Zawiszy od pierwszej do ostatniej minuty. Rozegraliśmy do tej pory najlepsze spotkanie na własnym stadionie. Zdominowaliśmy w środku pola Koronę, która gra agresywnie. Odpowiedzieliśmy większym zaangażowaniem i aktywnością w środku boiska. Szkoda, że punktów nie ma, ale możemy być zadowoleni z zawodników. Tej opinii nie zmienię - mówił Tarasiewicz.

ZOBACZ I POSŁUCHAJ, CO MÓWIŁ TRENER TARASIEWICZ

Szkoleniowiec bydgoskiej drużyny twardo obstaje przy swoim. Ma rację, że jego piłkarze prowadzili grę w piątkowym pojedynku. Statystyki nie kłamią. Zawisza posiadał piłkę przez 66 procent meczu. Bydgoszczanie strzelali częściej (15:6). Jeszcze bardziej na korzyść ekipy Tarasiewicza świadczy porównanie strzałów celnych (6:1) i dodatkowo zablokowanych (5:1). Wszystkie liczby, poza wynikiem 0:1, dokumentują przewagę zawiszan.

I można byłoby być z nich dumnym, podkreślać postawę piłkarzy, gdyby po drugiej stronie nie stała Korona. Kielce świętowały w Bydgoszczy zwycięstwo na wyjeździe po serii 21 meczów zremisowanych i przegranych. Udało się im ją przerwać w pojedynku z Zawiszą - i żaden to powód do chwały.

Bydgoszczanie zagrali w tym sezonie 13 razy (11 w lidze i 2 w Pucharze Polski). Tylko w dwóch nie zdobyli gola: z Jagiellonią Białystok (0:1) i teraz z Koroną (0:1).

Było tak, bo bydgoski zespół w piątek przeważał, kontrolował grę, ale nie mógł sobie stworzyć wielu dobrych okazji do zdobycia gola. Z czterech-pięciu naprawdę 100-procentowa była tylko jedna, kiedy pod koniec pierwszej połowy Wahan Geworgian strzelił z 11 metrów w poprzeczkę - Chciałem mocno zmieścić piłkę obok bramkarza - wyjaśnia kapitan zespołu - Atakowaliśmy non stop. Brakowało kropki nad "i" - dodaje.

Jedna z przyczyn to słabsza niż zwykle postawa Kamila Drygasa i Michała Masłowskiego. Ich akcje w środku pola, zagrania ze skrzydłowymi, rozbijały wcześniej obronę rywali. W piątek tego nie widzieliśmy. Zagrali najgorzej w tym sezonie. Trzeci z pomocników Herold Goulon został cofnięty na środek obrony. Spisał się doskonale, pokazał swoją piłkarską klasę, ale brakowało jego zagrań w środku pola otwierających atak. Kiedy się już zdarzyło, od razu było groźnie. To Goulon rozpoczął podaniem do Bernardo Vasconcelosa akcję, po której w poprzeczkę trafił Geworgian.

W piątek brakowało Zawiszy jeszcze jednego - dobrych dośrodkowań ze stałych fragmentów gry. Przynosiły gole, kiedy kopali z rogów i wolnych lewą nogą Piotr Petasz i Łukasz Skrzyński. Ten drugi leczy złamaną rękę, pierwszy stracił miejsce w zespole po przyjściu Luisa Carlosa.

Teraz Zawiszę, który zamiast zbliżać się do czołowej ósemki, spada w tabeli, czeka za dwa tygodnie trudny sprawdzian z Wisłą Kraków.

Więcej o:
Komentarze (1)
Bardzo dobra porażka? Trener Tarasiewicz się myli
Zaloguj się
  • mr.by

    Oceniono 4 razy 0

    Zgadzam się z autorem artykułu....to,że Zawisza miał przewagę nie może być traktowane jako powód do zachwytów nad grą zespołu. Po tym meczu muszę odpocząć od oszałamiającej gry Zawiszy!!!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX