Ojciec nie chciał, żeby był piłkarzem. Teraz pomaga go leczyć w Lizbonie

Jeden z najlepszych strzelców T-Mobile Ekstraklasy Bernardo Vasoncelos poleciał leczyć kontuzję nogi do Portugalii. Jego ojciec Bernardo Vasconcelos senior był długie lata klubowym lekarzem Benfiki Lizbona
Jesteś kibicem Zawiszy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

Napastnik Zawiszy od kilku dni przebywa w stolicy Portugalii i poddaje się specjalnym zabiegom, które mają na celu wyleczenie urazu mięśnia łydki. Naciągnął go w meczu 1/8 Pucharu Polski z GKS Katowice. Zdarzyło się to w ostatnich minutach spotkania.

Vasconcelos strzelił w tym sezonie pięć bramek dla Zawiszy w ekstraklasie. Zabrakło go już w spotkaniu z Wisłą Kraków. W tym pojedynku i tak musiał pauzować z powodu kary za cztery żółte kartki.

Uraz, którego nabawił się w meczu z GKS, okazał się groźniejszy, niż pierwotnie myślano. Vasconcelos postanowił pojechać na leczenie do Portugalii. Jego ojciec był przez lata klubowym lekarze Benfiki Lizbona. Pracował m.in. w tym samym czasie. Nie pozwalał synowi rozpocząć treningów, bo nie chciał, żeby był piłkarzem. Vasconcelos junior zaczął uprawiać futbol, dopiero kiedy miał 18 lat.

Teraz 34-letni napastnik, który w poprzednim sezonie został królem strzelców ekstraklasy cypryjskiej, zdobywa gole dla Zawiszy Bydgoszcz. Z powodu kontuzji zabraknie go jednak w niedzielę w pojedynku ze Śląskiem Wrocław. Nie zagra także w środę przeciwko Legii Warszawa.

Z pomocy doktora Vasconcelosa korzysta także drugi z napastników Zawiszy Paweł Abbott. On doznał kontuzji mięśnia dwugłowego już kilka tygodni temu. Czeka długo na powrót na boisko. Być może będzie musiał być operowany.

Obserwuj autora na twitterze @WBorakiewicz