Zawisza trzyma poziom. Zmiennicy zdali egzamin

Bydgoskim piłkarzom nie udało się zwyciężyć w Białymstoku, ale i tak początek rundy rewanżowej jest udany. Zawisza utrzymuje klasę mimo przymusowych zmian w składzie
Jeszcze kilka tygodni temu, gdy Zawiszy rozdawał punkty ligowym rywalom, coraz głośniej mówiło się o zmianach, jakie powinny zostać przeprowadzone w drużynie zimą. Po cichu nawet wymieniano nazwiska piłkarzy, z którymi klub powinien się rozstać.

Los okazał się jednak przewrotny. Plaga kontuzji (Abbott, Vasconcelos, Skrzyński), przymusowe pauzowanie za kartki (Masłowski, Drygas, Goulon) sprawiły, że trener Ryszard Tarasiewicz nie miał wyjścia. Musiał dać szansę zmiennikom. A ci w zdecydowanej większości ją wykorzystali. Popełniający błąd za błędem Paweł Strąk miał fatalny początek jesieni. Jak sam przyznał, zdarzały mu się nie tylko błędy, ale także "wielbłądy", jak ten w pojedynku z Zagłębiem Lubin. Teraz doświadczony stoper w końcu ustabilizował formę. Na ostoję defensywy wyrósł Andre Micael, obecnie jeden z najlepszych środkowych obrońców T-Mobile Ekstraklasy. A w odwodzie są jeszcze powracający po kontuzji Łukasz Skrzyński i Łukasz Nawotczyński, który ciągle ma nadzieję na skrócenie kary za udział w korupcji przez PZPN.

Spory wybór jest też na pozycji defensywnego pomocnika. Herold Goulon i Kamil Drygas muszą się starać, bo ich konkurenci Sebastian Dudek i Hermes, co udowodnili, są w stanie wyjść na boisko i zagrać nieźle spotkanie. Brazylijczyk pomimo 39 lat ciągle nie odstaje fizycznie od młodszych kolegów. Dudek, choć nie nadaje się (niestety, widać to było znowu w Białymstoku) na kreatora akcji Zawiszy, ze swoim spokojem w defensywie przydaje się zespołowi.

I mamy jeszcze największą niespodziankę ostatnich tygodni. Wahan Geworgian sezon rozpoczął jako rezerwowy. Trener Tarasiewicz próbował go na obu stronach pomocy, ale za każdym razem kończyło się niemal katastrofą. Wydało się, że piłkarz na stałe zagości na ławce rezerwowych. Jednak urazy najpierw Pawła Abbotta, a potem Bernardo Vasconcelosa sprawiły, że mający za sobą występ w reprezentacji Polski zawodnik wrócił na plac gry i to w dodatku na bardzo ważną pozycję wysuniętego napastnika. Spisuje się na niej świetnie. W ostatnich czterech meczach zdobył cztery gole. - Wahan przeżywa trzecią młodość - mówił po spotkaniu z Jagiellonią obrońca Zawiszy Igor Lewczuk. Trener Tarasiewicz, który jeszcze niedawno uważał za koniecznie pozyskanie kolejnego napastnika, teraz ma kłopot bogactwa. W kolejnym ligowym pojedynku z Widzewem do gry gotowy już będzie Vasconcelos. Portugalczyk, który był pewniakiem do gry, teraz czuje na plecach oddech konkurenta. W pojedynku z ekipą z Łodzi raczej należy spodziewać się, że kolejną szansę dostanie Geworgian. Przesunięcie jego na lewą pomoc nie ma już raczej sensu, bo tam zadomowił się Luis Carlos. Filigranowy Brazylijczyk kiepsko zaczął występy w Bydgoszczy. Widać było u niego brak przygotowania. - Kiedy do nas przyszedł, miał wydolność 12-latka - opisywał jego fizyczną formę trener Tarasiewicz. Teraz się to zmieniło. Carlos podobnie jak Micael wyrasta ponad ligową szarzyznę, coraz częściej ośmieszając obrońców rywali, którzy próbują go zatrzymać. Ostatnim, któremu się to nie udało, był Jakub Tosik z Jagiellonii.

Kolejne spotkanie, po przerwie na mecze reprezentacji, czeka 9. w tabeli Zawiszę dopiero 23 listopada. Rywalem będzie Widzew Łódź.

Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz