Sport.pl

Paka dla szeregowego i nie tylko. Czyli jak Zawisza grał z Widzewem

Był taki mecz Zawiszy z łódzkim Widzewem, który kosztował szeregowego Adama Kensego osiem dni ścisłej paki, klub z Łodzi 300 tys. zł, a drużynę z Bydgoszczy - spadek z wielkim hukiem do drugiej ligi
W kultowym filmie "Piłkarski poker" pokazującym korupcję w polskim futbolu w latach 80. pojawiają się także miejsca żywcem wzięte z potyczek Widzewa i Zawiszy, rozgrywanych poza piłkarskim boiskiem - w świecie sportowego oszustwa z lat 70. i 80.

Pierwsza przydarzyła się w 1978 r., a druga trzy lata później. Za każdym razem skończyło się źle dla bydgoskiej drużyny. Spadała z ekstraklasy.

Mają być trzy gole

Jest taki epizod w "Piłkarskim pokerze". Działacze wymyślonego klubu Kokon Łódź kupują sędziego Jaskółę - w tej roli świetny Henryk Bista. Nie bierze pieniędzy, ale trzy luksusowe prostytutki. - Aż trzy? - pyta się człowiek Kokona. - Mają być trzy gole? - odpowiada mu Jaskóła i idzie do wynajętego pokoju w łódzkim hotelu Centrum.

Ten sam hotel odgrywa rolę w pierwszej potyczce poza boiskiem między Zawiszą a Widzewem. Najważniejszym graczem był jednak Ruch Chorzów. W tym nieczystym interesie Ruch kupował, a Widzew sprzedawał. Klub z Bydgoszczy tylko mógł obserwować ten biznes.

Jest maj 1978 r. - ostatnia kolejka sezonu. Zawisza z Ruchem walczą o utrzymanie. Widzew jest już pewny miejsca w ekstraklasie. Zespół z Chorzowa musiał wygrać w Łodzi. Bydgoszczanie grali z Odrą Opole.

Kilka dni przed meczem działacz Ruchu spotkał się z ludźmi z Widzewa. Opowiada o tym w książce Marka Wawrzynowskiego "Wielki Widzew" Marek Tobiasz - w latach 80. sekretarz łódzkiego klubu.

- Ile dają? - zapytał piłkarz, wyrażając jednocześnie zgodę na podjęcie się negocjacji.

- Nie wiem, hotel Centrum, pokój 100 - powiedział Tobiasz.

Według jego wersji po godzinie zawodnik wrócił z informacjami.

- Panie Marku... Nieprzygotowani do rozmowy - stwierdził.

- Znaczy się co, nie ma walorów?

- Nie no, dwie bańki ma. Ale na ostatni mecz w lidze...

- A na ile wyceniliście?

- Powiedziałem mu: cztery. To zaczął łykać nitroglicerynę.

Piłkarze dogadali się w końcu na trzy miliony. Trenerem Widzewa był bydgoszczanin Bronisław Waligóra, a liderem zespołu Zbigniew Boniek. Ruch wygrał 4:2 i mimo zwycięstwa Zawiszy 3:0 z Odrą bydgoski klub nie utrzymał się w lidze. - Pamiętam wielki entuzjazm kibiców i naszą bezradność, bo znaliśmy wynik Widzewa z Ruchem, który oznaczał spadek Zawiszy - mówi Adam Kuryło, piłkarz tamtej drużyny. W Bydgoszczy miano pretensje do Bońka i Waligóry, ale ani jeden, ani drugi nie byli w stanie nic zrobić. Mecz został sprzedany i ustawiony bez ich udziału.

Grębosz przyjeżdża do Kensego

Minęły trzy lata. Zawisza po spadku w 1978 r., grał tylko jeden sezon w II lidze. Wrócił w 1979 r., utrzymał się i w kolejnym roku był znowu na najlepszej drodze, żeby przedłużyć pobyt w ekstraklasie. Zespół pod wodzą trenera Józefa Walczaka grał nieźle - ale tylko do 9 maja. Nazajutrz w Bydgoszczy odbywał się mecz z Widzewem. Łodzianie walczyli o mistrzostwo, ale grali słabo, więc kupowali mecze. 9 maja do Bydgoszczy przyjechał zieloną zastawą piłkarz Widzewa Andrzej Grębosz. Umówił się na spotkanie z Adamem Kensym - najlepszym piłkarzem Zawiszy. Działacze WKS nie byli w ciemię bici i obserwowali lokale i miejsca, gdzie mogło dojść do pertraktacji Grębosza z Kensym. Piłkarz Zawiszy wybrał lokal przy Modrzewiowej - 300 metrów od stadionu. Nic dziwnego, że dwójka "konspiratorów" została wypatrzona. Podobno zrobił to Krzysztof Drzewiecki, twórca klubu kibica Zawisza, a potem kierownik zespołu. Była sobota, kilka minut po 14.

Nazajutrz bydgoszczanie przegrali 1:2. Stracili dwa gole w ostatnim kwadransie spotkania. Trener Walczak nie mógł zrozumieć, "dlaczego jego zespół cofnął się do obrony". Kensy oraz oskarżeni potem wspólnie z nim Bogdan Kwapisz i Marek Czerniawski zagrali przez 90 minut. W kolejnym spotkaniu, z Motorem Lublin, cała trójka nie pojawiła się na boisku. Kierownik Zawiszy Paweł Miller tłumaczył, że "byli niedysponowani", ale afera wyszła już na jaw. Pod koniec maja klub wydał oficjalny komunikat "Wobec przyznania się A. Kensego do faktu pertraktacji z przedstawicielami drużyny przeciwnej na temat wyniku meczu za określony ekwiwalent pieniężny zarząd klubu postanowił wystąpić o roczną dyskwalifikację".

Kensy później odwołał swoje przyznanie i nie został ukarany dyskwalifikacją, ale w Zawiszy więcej nie zagrał. Kończył akurat służbę wojskową i nie to były to dla niego łatwe miesiące. Poszedł nawet na osiem dni do paki - za spóźnienie z przepustki. Nad powrotem Czerniawskiego i Kwapisza głosowali piłkarze. Pierwszy przeprosił zespół i został przyjęty do drużyny. Kwapisza nie chcieli.

Do Bydgoszczy przyjechała także delegacja Widzewa, który zdobył tytuł mistrza Polski, z jego prezesem Ludwikiem Sobolewskim na czele. Dostali zeznania piłkarzy Zawiszy, ale ze swym piłkarzem Gręboszem podobno nie mogli się skontaktować. "Ma sesję egzaminacyjną na AWF" - tłumaczyli.

Do obrońcy Widzewa dotarł PZPN, który ukarał go dwuletnią dyskwalifikacją. Afera za to całkowicie rozłożyła Zawiszę. Zespół przegrał siedem kolejnych meczów i spadł z ekstraklasy. Kensy był później podporą Pogoni Szczecin. Kwapisz, który w latach 1979-81 zdobył dla bydgoskiego klubu 20 goli, wrócił na krótko do Legii, a później grał także w Polonii Warszawa. Czerniawski został w Zawiszy.

Więcej o:
Komentarze (4)
Paka dla szeregowego i nie tylko. Czyli jak Zawisza grał z Widzewem
Zaloguj się
  • polon_us

    Oceniono 4 razy 2

    " Piłkarz Zawiszy wybrał lokal przy Modrzewiowej - 300 metrów od stadionu. " .. hmmm

    Przy Modrzewiowej nie było (i chyba nie ma?) żadnego lokalu ...

    Może raczej autor miał na myśli lokal przy ówczesnej ulicy 22 Lipca - obecnie 11 Listopada ..

  • bigosmiszcz

    Oceniono 28 razy -4

    Teraz Widzew bliski spadku !!!
    Też będą chcieli kupić mecz !!!

    Obserwować uważnie piłkarzy !!!

    Widzew się skończył.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX