Nagłe posiedzenie Komisji Ligi. W sprawie rozróby w Bydgoszczy

Po zamieszkach na stadionie Zawiszy błyskawicznie reaguje Komisja Ligi. Zbiera się już w poniedziałek.
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

To nagła decyzja, bo standardowo posiedzenia komisji, która wydaje rozstrzygnięcia w sprawach dyscyplinarnych, odbywają się w środy - Dokona analizy raportu delegata. Zapozna się z wyjaśnieniami przedstawicielami klubu gospodarza i gościa. Na pewno także skorzysta z raportu policji. - mówi Waldemar Gojtowski, rzecznik Ekstraklasy SA.

Posiedzenie rozpoczyna się w poniedziałek o 16. To świadczy o powadze, z jaką Komisja Ligi potraktowała sytuację w Bydgoszczy. WKS Zawisza był już wcześniej kilka razy karany przez Komisję Ligi za zachowania kiboli, m.in. odpalanie rac. W sumie grzywny wyniosły ok. 200 tys. złotych.

Sobotni pojedynek Zawiszy z Widzewem był tzw. meczem podwyższonego ryzyka. Kibice obu klubów są w stanie wojny. Dodatkowo atmosferę podgrzał przyjazd 600 kiboli ŁKS Łódź - wrogo nastawionych do widzewiaków. Od nich rozróba się rozpoczęła. Dotarli przed stadion w trakcie drugiej połowy. - Nie posiadali biletów. Próbowali wedrzeć się na stadion - mówi rzeczniczka bydgoskiej policji Monika Chlebicz. Chuligani z ŁKS wyłamali ogrodzenie. Na stadion zdołało się przedrzeć około 50 z nich. - Wtedy na wniosek organizatora spotkania wprowadzono siły policyjne, które ich powstrzymały - wyjaśnia Chlebicz. W tym samym czasie ruszyli kibole Widzewa. Na trybunach było ich 1300. Zatrzymały ich armatka wodna i gaz.

Wkrótce potem swój sektor opuściło aż cztery tysiące kibiców Zawiszy.

Policja: "Usiłowali wedrzeć się na zamkniętą trybunę B. W stronę policjantów i służby ochrony poleciały elementy ogrodzenia, kamienie i płyty chodnikowe Agresja była ogromna. Dopiero użycie broni gładkolufowej oraz pałek i gazu powstrzymało działanie tłumu, który cofnął się na część widowni, na której przebywał"

Kibole inaczej przedstawiają tę sytuację. Na oficjalnej stronie Stowarzyszenia Kibiców Zawiszy Bydgoszcz piszą, że ich zbiorowe wyjście to był tylko protest przeciwko zamknięciu części stadionu przez wojewodę Ewę Mes. Nie mieli zamiaru wszczynać burdy: "Po ataku policji, postanowiliśmy opuścić trybuny i z sektorów powoli, spokojnie ludzie zaczęli wychodzić. Twierdzenie, że 4 tysiące ludzi usiłowało się wedrzeć na trybunę B jest zwykłym, niskich lotów kłamstwem" - tłumaczą i dodają: "Dlaczego policja używała gumowych kul strzelając na wysokości głowy, skoro przepisy jasno precyzują, że celuje się w dolną część ciała, do wysokości pasa? Przez to jeden z kibiców stracił oko".

W szpitalu znalazł się jeden z kibiców z obrażeniami twarzy. - Najprawdopodobniej był to człowiek z tłumu agresywnych osób, które powstrzymano, używając broni gładkolufowej - przyznaje Chlebicz. W sumie zatrzymano 17 osób. Dziś ich sprawy trafią do sądu w trybie przyspieszonym.

Natomiast Zawiszy może grozić nawet zamknięcie stadionu.