Wersja kiboli Zawiszy: to był atak policji

Stowarzyszenie Kibiców Zawiszy Bydgoszcz przedstawiło dziś oświadczenie w sprawie zamieszek podczas meczu z Widzewem ?Incydenty zaczęły się od ataku policji na kibiców Zawiszy oczekujących za trybuną C, na wejście fanów Łódzkiego Klubu Sportowego? - napisali w nim o przyczynach zajść.
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

Policja przedstawiła przebieg rozróby w szczegółowym oświadczeniu Moniki Chlebicz, swej rzeczniczki. Według tej relacji zamieszki rozpoczęły się w drugiej połowie sobotniego spotkania. Rozpoczęli je kibole ŁKS. Przyjechali do Bydgoszczy w sile około 600 osób. Dotarli pod stadion, kiedy trwała druga połowa. - Nie posiadali biletów. Próbowali wedrzeć się na stadion - mówi Chlebicz. Chuligani z ŁKS wyłamali ogrodzenie. Ochrona potraktowała ich pałkami i gazem, ale na stadion zdołało się przedrzeć około 50 z nich. - Wtedy na wniosek organizatora spotkania wprowadzono siły policyjne, które powstrzymały pseudokibiców ŁKS - wyjaśnia Chlebicz.

W tym samym czasie ruszyli kibole Widzewa, znajdujący się na stadionie. Uszkodzili ogrodzenie swojego sektora. - Musiała reagować policja, żeby uniemożliwić bezpośrednią konfrontację pomiędzy pseudokibicami Widzewa i ŁKS - mówi rzeczniczka bydgoskiej policji. W użyciu były armatka wodna i gaz. To nie koniec. bo wkrótce potem swój sektor opuściło aż cztery tysiące kibiców Zawiszy.

- Usiłowali wedrzeć się na zamkniętą trybunę B. W stronę policjantów i służby ochrony poleciały elementy ogrodzenia, kamienie i płyty chodnikowe Agresja była ogromna. Dopiero użycie broni gładkolufowej oraz pałek i gazu powstrzymało działanie tłumu, który cofnął się na część widowni, na której przebywał - opowiada Chlebicz.

Stowarzyszenie Kibiców Zawiszy Bydgoszczy wydało dziś oświadczenie. Przebieg wydarzeń przedstawia inaczej, zarzucając policji nieprawdę:

"Incydenty zaczęły się od ataku policji na kibiców Zawiszy oczekujących za trybuną C, na wejście fanów Łódzkiego Klubu Sportowego, których autobusy zostały zatrzymane na Wyżynach i stamtąd łódzcy kibice przemieszczali się na ulicę Gdańską (...) Po ataku policji, postanowiliśmy opuścić trybuny i z sektorów powoli, spokojnie ludzie zaczęli wychodzić. Twierdzenie, że 4 tysiące ludzi usiłowało się wedrzeć na trybunę B jest zwykłym, niskich lotów kłamstwem. Jeżeli dla policji wychodzenie ze stadionu jest zbiorowym zakłóceniem porządku, to gratulujemy inteligencji. Klub zrobił promocję na ten mecz dla kobiet, dzieciaków itd, czyli wg policji te dzieciaki z kobietami też szturmowały trybunę B? Policja w tym czasie postanowiła zablokować wyjście i zaczęło się gazowanie, strzelanie gumowymi kulami do wychodzących. (...) Dlaczego policja używała gumowych kul strzelając na wysokości głowy, skoro przepisy jasno precyzują, że celuje się w dolną część ciała, do wysokości pasa? Przez to jeden z kibiców stracił oko, a ilu oberwało rykoszetami tego nie wie nikt. Potem zdziwienie, że w tłumie następuje reakcja. Czy może była to zaplanowana akcja, obliczona na pewne zachowania?" Pełna treść oświadczenia na stronie Zawiszafans.com

W szpitalu, jak przyznała policja, znalazł się jeden z kibiców z obrażeniami twarzy. - Najprawdopodobniej był to człowiek z tłumu agresywnych osób, które powstrzymano, używając broni gładkolufowej - mówi Chlebicz.

W sumie zatrzymano 17 osób. Dziś ich sprawy trafią do sądu w trybie przyspieszonym.