Piłkarze Zawiszy wypowiadają wojnę kibolom [AKTUALIZACJA]

Zawodnicy Zawiszy zabrali głos w sprawie konfliktu między właścicielem klubu a kibolami. Napisali oświadczenie ?Nie jesteśmy w stanie rozegrać kolejnego meczu na wysokim poziomie T-Mobile Ekstraklasy, słysząc z trybuny B tylko bluzgi i wulgaryzmy pod adresem właściciela i pracowników klubu?
Jesteś kibicem Zawiszy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

To oświadczenie bez precedensu w dziejach polskiej ligi. Nigdy jeszcze piłkarze w tak otwarty sposób nie przeciwstawili się kibolom. Napisali m.in.: "Nie chcemy więcej kilkunastu takich pseudokibiców na naszych meczach, którzy dla własnych interesów terroryzują resztę osób dopingujących na trybunie B".

Podczas piątkowego meczu Zawiszy z Lechem zamiast dopingować, kibole nieustannie lżyli właściciela bydgoskiego klubu Radosława Osucha. Kibole znienawidzili go, bo się im przeciwstawił. Zapobiegł groźbie zdemolowania stadionu podczas spotkania Zawiszy z Widzewem. Wspólnie z policją klub doprowadził do tego, że na stadion nie weszło kilkuset kiboli ŁKS, zaprzyjaźnionych z kibolami Zawiszy, a wrogo nastawionych do widzewiaków.

Kibole z Bydgoszczy "zrewanżowali się" Osuchowi, wyzywając go w trakcie spotkania z Lechem Poznań.

Piłkarze Zawiszy napisali, że żądają przeprosin dla właściciela klubu. Poinformowali także, że w przypadku odejścia z klubu właściciela oni także odejdą razem z nim.

Pod oświadczeniem są podpisy kilkunastu zawodników i trenerów.

- Rozmawialiśmy w szatni od razu po meczu z Lechem. Uznaliśmy, że musieliśmy zająć jakieś stanowisko, bo ta sprawa dotyczy także nas - mówi Paweł Strąk. Tekst oświadczenia powstał w sobotę i niedzielę. Według naszych informacji zawodnicy złożyli pod nimi podpisy, kiedy zebrali się na spotkaniu kończącym piłkarski rok w Zawiszy, które odbyły się w niedzielę, w hotelu Słoneczny Młyn. Wyszli, w grupie, do jednego z hotelowych pomieszczeń i tam ostatecznie złożyli podpisy. Na oświadczeniu nie ma wszystkich osobistych podpisów, bo niektórych zawodników nie było w niedzielę na spotkaniu. Dotyczy to m.in. Strąka. Brakuje także autografów innych nieobecnych np. zawodników zagranicznych: Bernardo Vasconcelosa, Herolda Goulon i Andre Micaela, którzy w sobotę polecieli do domów na święta.

- Od początku sezonu piłkarze imponowali charakterem na boisku i to w każdym meczu. Teraz pokazali go także poza boiskiem. To oświadczenie wymagało sporej odwagi. Jestem z nich dumny - skomentował list piłkarzy Radosław Osuch.