Polska - Mołdawia 1:0. Lewczuk na plus

Igor Lewczuk był jednym z najbardziej rzucających się w oczy zawodników polskiej reprezentacji w nudnym meczu z Mołdawią. Michał Masłowski wszedł w drugiej połowie i zdążył zaliczyć dwa podania otwierające drogę do bramki.
- Kilka rajdów Lewczuka i to wszystko, co można powiedzieć o tym spotkaniu - podsumował mecz z Mołdawią ekspert Polsatu Sport Wojciech Kowalczyk. Rzeczywiście, prawy obrońca Zawiszy pokazał się z dobrej strony, przede wszystkim w pierwszej połowie. Dobrze współpracował z Szymonem Pawłowskim. Siedmiokrotnie dośrodkował w pole karne. Po drugiej centrze gola powinien zdobyć Paweł Brożek, bo Lewczuk idealnie wyłożył mu piłkę. Zawodnik Zawiszy pokazał swoje atuty z ligi: dynamikę, ochotę w podłączaniu się do akcji ofensywnych, nieźle grał także w obronie.

Lewczuk zszedł po 80 minutach. Na ostatnie 25 minut trener Adam Nawałka wpuścił także Michała Masłowskiego. Pomocnik Zawiszy popisał się dwoma podaniami z pierwszej piłki, które otwierały drogę do bramki. Okazji nie wykorzystał Karol Linetty. Jutro koniec zgrupowania kadry w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Obaj bydgoszczanie dołączą bezpośrednio na obóz Zawiszy w Hiszpanii.

Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz