Sesja rady miasta pod znakiem Zawiszy

Ostry spór Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza z prezydentem Bydgoszczy. Rafał Bruski został na sesji Rady Miasta oskarżony, że chce zniszczyć SP i stanął po stronie właściciela piłkarskiej spółki Radosława Osucha w konflikcie z kibolami
Wystąpienie przedstawiciela Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza było najbardziej gorącym punktem środowej sesji. Wiceprezes SP Krzysztof Bess odczytał mnóstwo zarzutów i żalów pod adresem spółki WKS Zawisza i prezydenta Bruskiego.

Przedstawicieli stowarzyszenia zaprosił przewodniczący Roman Jasiakiewicz. - Każdy w trybie wystąpienia obywatelskiego ma takie prawo - wyjaśnia przewodniczący. Władze SP złożyły wniosek, bo bronią się przed eksmisją ze stadionu przy ul. Gdańskiej. Miesiąc temu Bruski postanowił, że SP musi się wynieść z Zawiszy. To efekt postawy przedstawicieli SP podczas tzw. okrągłego stołu zwołanego przez prezydenta po rozróbach na meczach z Widzewem i Lechem. Odmówili podpisania oświadczenia potępiającego kiboli.

Wiceprezes Bess bronił się: - Z zażenowaniem przyjęliśmy przedłożenie nam do podpisu słynnego już oświadczenia. Formuła dokumentu, jak i forma przekazania była dla nas nie do przyjęcia.

Co zrobił Bruski? Nic niezwykłego. Poprosił SP oraz przedstawicieli Stowarzyszenia Kibiców o deklarację potępienia chuliganów. Spotkał się z odmową.

- Im dłużej to spotkanie trwało, tym bardziej prezydent stawał się adwokatem jednej ze stron sporu, a brak bezstronności był aż nadto widoczny - oskarżał wiceprezes Bess.

- Czy chcemy drużynę w ekstraklasie? To istotna wartość, każde duże miasto się tym chlubi. W wystąpieniu wiceprezesa Bessa padło wiele zafałszowanych informacji - wzburzony Bruski nie wytrzymał. - Pan starał się udowodnić, że SP stoi obok konfliktu, który dotyczy tylko kibiców i klubu. A przecież jesteście personalnie związani ze Stowarzyszeniem Kibiców do tego stopnia, że bierzecie odpowiedzialność za to, co dzieje się na trybunie B stadionu Zawiszy. Wasze stowarzyszenie podnajmowało kibicom pomieszczenia.

Tak było do stycznia, ale SKZB zostało zmuszone do opuszczenia magazynu i swojego biura na stadionie. - To konieczność. Policja informowała, że tego typu sytuacje sprzyjają przestępstwom. Kibice mogą łatwo na trybuny przemycić zabronione rzeczy. Pod wielkimi sektorówkami odbywa się handel narkotykami - mówił Bruski.

Przed natychmiastową eksmisją obroniło się na razie SP. Pozostanie na Zawiszy to dla niego kwestia życia i śmierci. Z wilczym biletem od ratusza nie znajdzie miejsca w Bydgoszczy, a prowadzi zajęcia dla najmłodszych adeptów piłki. Pod opieką ma ok. 230 dzieci. - Ich rodzice piszą petycje do prezydenta, żeby mogły dalej trenować - podkreśla Bess.

Piłkarska spółka WKS Zawisza uspokaja rodziców i namawia, żeby przenieśli dzieci do nowo powstałej Akademii Piłkarskiej. - Wszyscy znajdą tam miejsce - mówi Radosław Osuch, właściciel spółki.

Eksmisja SP jest zawieszona do 25 lutego. Administrator stadionu, CWZS Zawisza, musi bowiem zmienić statut, żeby można było pozbawić stowarzyszenie praw do korzystania z obiektu przy Gdańskiej.