Zawisza ma problem, a nawet dwa

Michał Masłowski dziś w poznańskiej klinice rozpocznie zabiegi. Piłkarz Zawiszy ma naderwany mięsień przywodziciela. Co to oznacza? W wersji optymistycznej 2-3-tygodniowy rozbrat z treningami. W gorszej - nawet miesiąc
Urazu Masłowski nabawił się podczas zgrupowania kadry narodowej. Na początku stycznia pomocnik Zawiszy wraz z reprezentacją przebywał w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Zagrał w dwóch sparingach, z Norwegią i Mołdawią.

Zaraz potem wspólnie z drugim bydgoskim kadrowiczem Igorem Lewczukiem przybył do Hiszpanii i 24 stycznia rozpoczął zgrupowanie klubowe z Zawiszą. Już wtedy Masłowski narzekał na ból, ale znalazł się w składzie na towarzyski pojedynek z mistrzem Albanii Skenderbeu Korcza. Po dziesięciu minutach musiał jednak opuścić boisko. Już nie wrócił na plac gry. Kilka dni później w klinice w Maladze przeszedł specjalistyczne badania. Diagnoza nie pozostawiła złudzeń - naderwanie mięśnia przywodziciela. Zdecydowano, że piłkarz wróci do Polski. Od dziś w poznańskiej klinice Rehasport rozpocznie serię zabiegów. Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa przerwa w treningach czołowego zawodnika naszej drużyny. W klubie mają nadzieję, że maksymalnie 3 tygodnie. To by oznaczało, że piłkarz wróci do zajęć tuż przed pierwszym meczem z Cracovią, w połowie lutego. Po takiej przerwie i tak jednak by nie zagrał.

Może być jeszcze gorzej. Według naszych informacji to kłopotliwa kontuzja. Jej leczenie może się nawet przedłużyć do miesiąca. Wówczas Masłowski nie zagrałby i w kolejnych spotkaniach.

Jeśli jednak okres rehabilitacji się wydłuży, to trener Ryszard Tarasiewicz w Krakowie będzie musiał w środku pomocy wystawić innego zawodnika.

Kłopoty zdrowotne Masłowskiego to niejedyny problem Zawiszy. Na bóle pleców ciągle narzeka Herold Goulon. Stosowana do tej pory rehabilitacja niewiele pomogła. Przez ostatnie kilka dni w Torremolinas z bydgoszczanami przebywał lekarz na co dzień współpracujący m.in. z Benfiką Lizbona, a także pracujący w USA z zawodnikami futbolu amerykańskiego.

- Można powiedzieć, że dokonał przeglądu kadry. Zbadał wszystkich zawodników - mówi właściciel Zawiszy Radosław Osuch.

Ostatecznie zdecydowano się wysłać Goulona na tydzień do jednej z paryskich klinik. - Mam nadzieję, że tam mu pomogą. To bardzo znana i renomowana klinika - dodaje Osuch. Bydgoszczanie muszą się spieszyć, bo czasu do wznowienia rozgrywek (ruszają 15 lutego) nie ma zbyt wiele. A brak w składzie Masłowskiego i Goulona będzie ogromnym osłabieniem - to liderzy drugiej linii bydgoskiego zespołu.

Bez dwójki podstawowych zawodników w niedzielę podopieczni Ryszarda Tarasiewicza rozegrają kolejny w sparing. Ich rywalem będzie niedawny uczestnik Ligi Mistrzów rumuński CFR 1907 Cluj. Kolejną szansę na zaprezentowanie swoich umiejętności dostaną dwaj Portugalczycy - Alvaro Gomes i Mario Marocas. Obaj to zawodnicy z III ligi. Grali w środę w meczu z bułgarskim FK Lubimec 2007 i pokazali się z dobrej strony. Dlatego też sztab szkoleniowcy zdecydował o ich dalszych testach.