Jak się zmienia Zawisza. Coraz bardziej portugalski [ZDJĘCIA]

W bydgoskim zespole jest już sześciu, a może być nawet siedmiu piłkarzy, którzy uczyli się futbolu w Portugalii i Brazylii.
Jesteś kibicem Zawiszy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

Najpierw wymieńmy ich wszystkich. Trzeba zacząć od Hermesa. Brazylijczyk był pierwszy w Zawiszy i choć od lat gra i mieszka w Polsce - należy go zaliczyć do portugalskojęzycznej kolonii w bydgoskiej drużynie.

Już w ekstraklasie dołączyli do niej kolejno: napastnik Bernardo Vasconcelos, środkowy obrońca Andre Micael i skrzydłowy Luis Carlos. Hermes został w ekstraklasie rezerwowym, ale każdy z tych trzech zawodników, którzy dołączyli do zespołu po awansie, jest podstawowym ogniwem drużyny.

To były transferowe strzały w dziesiątkę Radosława Osucha. Vasconcelos zdobył dla Zawiszy sześć goli. - Kiedy podpisywałem z nim umowę, mówiłem, że jak strzeli 10-12 goli, będę zadowolony - mówi Osuch. Vasconcelos wyrabia więc normę.

Andre Micael to podstawowy stoper zespołu, od niego trener Ryszard Tarasiewicz zaczyna budowanie środka defensywy. Luis Carlos postraszył już swoimi dryblingami na prawym skrzydle najlepszych w polskiej ekstraklasie.

Podczas zgrupowania w Hiszpanii dołączył najpierw Jorge Kadu - piłkarz urodzony na Wyspach Zielonego Przylądka, kolejny z portugalskiej kolonii. Szóstym zawodnikiem z tego kręgu jest Alvarinho, czyli Alvaro Gomes. Z tym piłkarzem właściciel Zawiszy ma umowę. Alvarinho jest związany do końca czerwca kontraktem ze swoim klubem. Jeśli ma grać w Bydgoszczy już teraz, trzeba go wykupić. W grę wchodzi kwota 20-30 tys. euro.

Graczem nr 7, który wywodzi się z portugalskiej szkoły, jest środkowy napastnik Mario Marocas. Od kilku dni trenuje z zespołem na zgrupowaniu w Torremolinas. Grał w poniedziałek w sparingowym meczu z Otelul Galati.

Jego przyszłość w Zawiszy jest raczej niepewna. Bydgoska drużyna gra z jednym napastnikiem i zawodnikiem nr 1 na tej pozycji jest Vasconcelos. Kiedy Portugalczyk był kontuzjowany, sprawdził się w roli jego zastępcy Wahan Geworgian (4 gole). W odwodzie pozostaje leczący kontuzję Paweł Abbott. Czwarty napastnik - to pewnie byłoby już za dużo.

Marocas strzelił 16 goli dla swego zespołu, Benfiki Castel Branco. To lider grupy E III ligi portugalskiej.

I to zasadnicza różnica między piłkarzami z tej części futbolowego świata, jacy trafili do Zawiszy latem, a obecnymi. Andre Micael i Luis Carlos grali w zespołach portugalskiej ekstraklasy (Olhanense i Gil Vicente). Vasconcelos trafił do Bydgoszczy z zespołu ekstraklasy cypryjskiej, w koronie króla strzelców tej ligi.

Kadu i Alvarinho, podobnie jak Marocas, to gracze III-ligowi. Wyróżnili się oczywiście na tym poziomie rozgrywek - zostali wybrani do jedenastki sezonu - ale na poziomie takim jak Andre Micael i Luis Carlos nie grali.

Kadu i Alvarinho (jeśli trafi do Zawiszy już w tej rundzie) poszerzą jednak wachlarz możliwości Tarasiewicza przy ustalaniu składu. Alvarinho jest zawodnikiem lewonożnym - a to rzadkość w drużynie. Może więc grać po lewej stronie, gdzie obecnie najczęściej występował Luis Carlos, lepiej operujący jednak prawą nogą. Nowe możliwości to przesunięcie Brazylijczyka na prawą stronę. Skorzystać z niej Tarasiewicz może jednak w ostateczności, bo duet Jakub Wójcicki - Igor Lewczuk doskonale sobie radzi na tej flance, która jest motorem napędowym Zawiszy.

Kadu pokazał się z niezłej strony w sparingu z Jurmalaą (6:1 dla Zawiszy), w którym zaliczył trzy asysty. Alvarinho natomiast był próbowany w meczu z Otelul Galati na pozycji ofensywnego pomocnika. Tarasiewicz musi bowiem poszukać zastępstwa na czas leczenia Michała Masłowskiego. Lider Zawiszy ma uraz mięśnia przywodziciela. Nie zagra z Cracovią i pewnie też z Lechią Gdańsk.

Obserwuj autora na twitterze @WBorakiewicz