Ryszard Tarasiewicz: Zachowaliśmy zimną krew

Bydgoscy piłkarze zwyciężyli 2:0 w Krakowie zespół Cracovii w pierwszym tegorocznym meczu T-Mobile Ekstraklasy. Oto co po spotkaniu powiedzieli obaj trenerzy.
Ryszard Tarasiewicz: Pierwszy mecz po długiej przerwie, przed którym było wiele niewiadomych. Dobrze graliśmy w sparingach, ale nie było to poparte wynikami. I my i Cracovia chcielibyśmy być w górnej ósemce po 30 kolejkach, Trzeba było zrobić pierwszy krok. Jak gra Cracovia to wiemy. Nasze zwycięstwo było kwestią dobrej organizacji gry, a zimna krew pozwoliła osiągnąć korzystny rezultat, który z przebiegu gry był zasłużony.

Wojciech Stawowy: Przegraliśmy bardzo istotny dla nas mecz, z drużyną sąsiadującą z nami w tabeli. Nic nie wskazywało po 45 minutach, że będziemy drużyną, która będzie grała do momentu utraty gola. Gdybyśmy sytuacje wykorzystali Władimir Boljević i Sebastian Steblecki schodzilibyśmy na przerwę w lepszych nastrojach i pewnie tak samo skończylibyśmy mecz. Po stracie gola wyglądaliśmy tak, jakbyśmy już zeszli do szatni. A Zawisza grał, miał rzut karny, stworzyli sobie jedną, dwie dogodne sytuacje i mogli jeszcze podwyższyć rezultat. Po utracie bramki, zespołu nie było. Po pierwszej połowie w życiu bym nie pomyślał, że tak będzie. Graliśmy bez wiary w to, że można osiągnąć dobry wynik. Dlaczego drużyna tak zareagowała? Trzeba przeanalizować, ocenić. Pomysł na gorąco mam, ale muszę pogadać z piłkarzami. Nie powinna tak reagować, strata bramki to przecież jeszcze nie przegrana.