Piłka nożna dla kibiców. Tych, co dopingują piłkarzy, a nie samych siebie

Jedyny i niepowtarzalny na światową skalę to mecz. Widowisko pierwsze w swoim rodzaju - pojedynek piłkarskich drużyn bojkotowanych przez własnych kiboli. Spotkanie Zawiszy z Wisłą w Krakowie jest naprawdę wyjątkowe. Kto wie, może zapisze się w Księdze rekordów Guinnessa - szanse są duże.
O co chodzi w bojkocie w Bydgoszczy i Krakowie, mniej więcej wiadomo. I co ważne, w obu tych protestach widać jedną, bardzo wyraźną linię podziału. Po jednej stronie kibole, a po drugiej szefowie klubów i policja. To najważniejsza kwestia i punkt zapalny stadionowej wojny w obu miastach.

W Krakowie "zdradził" Jacek Bednarz. W Bydgoszczy "kapusiem" obwołany został przez kiboli Radosław Osuch. Obaj przeszli na ciemną stronę mocy i stali się sługami Dartha Vadera. Imperium Zła według kiboli to generalnie aparat państwa, z policją oczywiście na czele. A kto z nią współpracuje, próbując zrobić na trybunach porządek i nie poddaje się zasadom kiboli - jest oczywiście "zdrajcą" i "kapusiem".

Na tym poziomie panuje pełna zgoda w opiniach prezentowanych publicznie przez oba stowarzyszenia kibiców: tych z Bydgoszczy i tych z Krakowa.

Nawet język, którym tłumaczą powód bojkotu, jest praktycznie identyczny. Cytat z Krakowa:

"Chyba nikt nie ma już złudzeń, że Jacek Bednarz to nie wróg Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków, a wszystkich kibiców Wisły Kraków. Prawie pół tysiąca oddanych fanów Białej Gwiazdy zastąpił funkcjonariuszami policji. Każdy szanujący się sympatyk naszego klubu nie może mieć wątpliwości, gdzie nie iść w piątkowy wieczór. Pojawienie się na stadionie przy Reymonta 22 to jawne sprzedanie swoich kolegów po szalu. Wierzę w jedność kibiców Wisły, kibiców, a nie internetowych napinaczy, którym Jacek Bednarz dał jedynie pożywkę do próby skłócenia środowiska kibicowskiego na Wiśle".

Proponuję krótki eksperyment. Zamieńmy Bednarza na Osucha, Stowarzyszenie Kibiców Wisły na Stowarzyszenie Kibiców Zawiszy, Białą Gwiazdę na Zawiszę a Reymonta 22 na Gdańską 163. Zrobiliście to? Pasuje jak ulał do objaśnienia bojkotu także nad Brdą.

Są i oczywiste różnice. Kibole Wisły umawiali się na oglądanie piątkowego meczu z Zawiszą w znanej doskonale od kilku dni niemal wszystkim fanom piłki w Polsce - stamtąd odpalili race na swój stadion - restauracji U Wiślaków. Kibole Zawiszy - aż do odwołania - nie oglądają, nie interesują się, nie podają wyników drużyny w ekstraklasie. Ich bojkot jest głębszy i co by nie powiedzieć, prowadzi do rozdarcia w stylu niemal antycznej tragedii. Wiślacy nienawidzą Bednarza, ale akceptują zawodników. Bydgoscy kibole ogłosili, że nie mają zespołu, a zamiast piłkarzy są tylko - o zgrozo - "wkłady do koszulek" bez zawiszowskiego serca bijącego w rytmie ustalonym oczywiście wyłącznie przez kiboli.

Konflikt, który teraz najsilniej przebiega w Bydgoszczy i Krakowie, to w gruncie rzeczy spór o to, gdzie tkwi istota sportu i piłkarskiego widowiska w szczególności i gdzie naprawdę rozgrywa się mecz: na trybunach czy na boisku. Dla autorów bojkotu liczą się trybuny. Boisko, mecz, zawodnicy to - jak się okazuje - sprawy dla nich drugorzędne.

Stadionowi chuligani uwielbiają wykrzykiwać: "Piłka nożna dla kibiców!".

Sto procent racji: piłka dla kibiców; ale jakich?

Według słownikowej definicji kibic to "osoba zainteresowana konkretną dyscypliną sportu i wyrażająca to m.in. poprzez uczestnictwo w charakterze widza w turniejach, zawodach, treningach i innych występach sportowych. Kibice często wspierają konkretny sportowy klub, drużynę lub sportowca, śledząc postępy kariery, wyniki zawodów, zmiany osobowe w składach drużyn itp. i wyrażają swoje wsparcie obecnością na meczach i zawodach, dopingiem, radością ze zwycięstw i zdobytych punktów".

Które z elementów tej definicji wypełnia "kibic" od bojkotu z trybuny B w Bydgoszczy? Obecnie żadnej. Bo przecież na mecz nie chodzi, rezultat go nie interesuje, klubu i swych sportowców wspierać zamiaru nie ma, ze zdobytych punktów i zwycięstw się nie raduje.

Jeśli coś lub kogoś dopinguje, to tylko samego siebie: swój bojkot, swoją niechęć i protest wobec klubu i piłkarzy. Zawodnicy Zawiszy są przecież teraz dla nich tylko nic niewartymi ku... i zdrajcami bez charakteru.

Dość jednak o tym. Dziś wieczorem w Krakowie Wisła zagra z Zawiszą. Ściskam kciuki za naszych, choć będzie ciężko. A wszyscy, którzy bojkotują bojkot, niech się trzymają tego: "Piłka nożna dla kibiców"

Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

Jak Zawisza poradzi sobie w Krakowie?