Zawisza w półfinale Pucharu Polski. Sukces jak 23 lata temu

Bydgoska drużyna nie dała szans Górnikowi Zabrze. Wygrała 3:0 i awansowała do półfinału pucharu. Zagra w nim z Jagiellonią Białystok.
- Mogliśmy w Bydgoszczy wygrać wyżej, ale przyjeżdżamy z wygraną 2:1. Jak będziemy grać? Tak, żeby awansować - mówił trener Zawiszy Ryszard Tarasiewicz przed rewanżem z Górnikiem.

Bydgoszczanie rozpoczęli w mocno zmienionym składzie i ustawieniu. Najważniejsze przesunięcie nastąpiło z przodu. Michał Masłowski zagrał jako wysunięty napastnik - po raz pierwszy w tym sezonie. To efekt kontuzji i chorób, które prześladują Zawiszę. Na ławce rezerwowych zabrakło Bernardo Vasconcelosa (skręcenie nogi w meczu z Koroną) i Wahana Geworgiana (39 stopni gorączki - kolejny piłkarz, którego zmógł wirus). W odwodzie pozostawał Jorge Kadu, który zdobył zwycięskiego gola w ligowym meczu z Wisłą Kraków, ale to jeszcze za mało doświadczony gracz, żeby postawić na niego od początku. Miejsce Masłowskiego w drugiej linii zajął Kamil Drygas. Do zespołu wrócił Sebastian Dudek na pozycję defensywnego pomocnika. Obrona pozostała bez zmian - w żelaznym ostatnio ustawieniu.

W pierwszej połowie to ustawienie znakomicie zdało egzamin. Górnik nie oddał żadnego strzału na bramkę Wojciecha Kaczmarka. Zawisza czekał spokojnie na ataki gospodarzy na swojej połowie. Skrzydła zabrzan zostały skutecznie zablokowane przez Igora Lewczuka i Sebastiana Ziajkę.

Piłkarze Zawiszy czekali na okazje do kontrataku. Przed przerwą mieli dwie takie okazje. Pierwszej nie wykorzystał Sebastian Ziajka. Nie zdążył do piłki zgranej w pole karne przez Masłowskiego. Uprzedził go Grzegorz Kasprzik.

Drugiej nie zmarnowali. To była akcja na linii pola karnego. Sebastian Dudek wygarnął piłkę zawodnikom Górnika i zgrał ją do wbiegającego Drygasa. Piłka poleciała po ziemi. Próbował ją odbić Kasprzik, ale mu się nie udało.

Górnik potrzebował w drugiej połowie dwóch goli, żeby doprowadzić do dogrywki. Ale to trwało tylko 7 minut. W 52 minucie Zawisza prowadził już 2:0, a zabrzanom brakowało już czterech bramek. Pokazał się Piotr Petasz - pucharowy król Zawiszy. Wykonał rzut wolny w swoim stylu - piłkę bitą lewą nogą z prawej strony boiska strącił głową Bartosz Iwan. A ta wpadła do siatki. W 68. min było już 3:0. Po raz drugi trafił Drygas. Ten gol to w 80 procentach zasługa Igora Lewczuka. Minął stopera Górnika i idealnie dograł przed bramkę do pomocnika Zawiszy.

Bydgoszczanie powtórzyli najlepszy wynik w dziejach klubu - 23 lata temu także byli w półfinale Pucharu Polski.