Mecz dawnych znajomych. Sentymentów jednak nie będzie

Gdy piłkarska gwiazda Śląska, Tadeusz Pawłowski, schodził z piedestału, we Wrocławiu liderem zostawał Ryszard Tarasiewicz. Dwie legendy Śląska i ich drużyny zmierzą się dziś oko w oko
Zawisza Tarasiewicza jest blisko miejsca w mistrzowskiej ósemce, a Śląsk Pawłowskiego bije się już tylko o utrzymanie. A przed sezonem nikt by się tego nie spodziewał.

Sławy Śląska się boczą na siebie

Obaj szkoleniowcy znają się od dawna. Razem grali długo w Śląsku, także w pamiętnym dla wrocławskiego klubu meczu, który odbył się 9 maja 1982 roku. Śląsk grał w ostatniej kolejce z Wisłą. Zwycięstwo dawało mu tytuł mistrza Polski. Kilka minut przed końcem sędzia Alojzy Jarguz podyktował rzut karny dla gospodarzy. Do piłki podszedł Tadeusz Pawłowski - najlepszy strzelec zespołu. Nie zdobył gola, a mistrzem został Widzew Łódź. Po latach okazało się, że rozstrzygnięcia nie zapadały wcale na boisku. Kilka lat temu w jednym z wywiadów obecny szkoleniowiec Zawiszy stwierdził, że kilku starszym piłkarzom Śląska nie zależało na mistrzostwie i za pieniądze przegrali mecz z Wisłą. Tak rozpoczął się jego konflikt z Pawłowskim, obecnym szkoleniowcem wrocławian.

Tarasiewicz na trybunach

W niedzielę o 15.30 na stadionie Zawisza podejmie Śląsk. To już 28. kolejka T-Mobile Ekstraklasy. Do zakończenia sezonu zasadniczego pozostały trzy mecze, a potem jeszcze siedem w grupie mistrzowskiej lub spadkowej. Dla trenerów: Tarasiewicza i Pawłowskiego mecz w Bydgoszczy będzie wyjątkowy, i to z kilku powodów. Ten pierwszy zanim trafił nad Brdę, wprowadził zespół z Wrocławia najpierw na zaplecze, a później już do ekstraklasy. Teraz jest trenerem beniaminka, który już został przez część fachowców ogłoszony jedną z rewelacji sezonu. Nasi piłkarze mają powody do dumy. Przed tygodniem w Krakowie ograli (1:0) Wisłę, a w środę w rewanżowym meczu o półfinał Pucharu Polski rozgromili 3:0 w Zabrzu Górnika.

W dodatku sukcesy osiąga drużyna, która od początku roku zmaga się z problemami. Konflikt z kibolami, kontuzje, choroby. Żadna z tych trzech rzeczy nie była w stanie złamać naszych piłkarzy. Konsekwentnie trzymający się swoich koncepcji Tarasiewicz triumfuje, tak jak jesienią we Wrocławiu, gdy Zawisza pokonał Śląsk 2:1.

Jeśli teraz ten wynik powtórzy, to już na dwie kolejki przed końcem rundy zasadniczej osiągnie praktycznie cel, który przed rozpoczęciem sezonu wydawał się marzeniem. Gra w czołowej ósemce ligi z takimi tuzami jak Legia, Lech czy wspomniana już Wisła sprawi, że na Bydgoszcz zwrócone będą oczy piłkarskich kibiców w Polsce. W dodatku wcale nie jest powiedziane, że Zawisza miałby tam pełnić rolę dostarczyciela punktów.

Zanim jednak nasz zespół znajdzie się w ósemce, Ryszard Tarasiewicz dwa najbliższe mecze, w tym także ten ze Śląskiem oglądać będzie musiał z trybun. Powodem jest kara jaką nałożyła na niego Komisja Ligi za dyskusję z sędzią podczas meczu w Krakowie. Tarasiewicz drużyną kierować będzie z oddali, a na ławce rezerwowych jego miejsce zajmie Waldemar Tęsiorowski, kolejny w przeszłości gracz Śląska.

Występy w grupie mistrzowskiej - realne dla naszej drużyny - nie są już osiągalne dla gości. Pawłowski, który w lutym zastąpił poprzedniego szkoleniowca Śląska, Stanisłava Levy'ego, miał poprowadzić zespół do czołowej ósemki. Tyle że w czterech meczach prowadzony przez niego zespół wywalczył zaledwie sześć punktów. Do Bydgoszczy rywale przyjadą bez pauzujących za kartki obrońców: Dudu i Krzysztofa Ostrowskiego.

- W każdym meczu możemy zdobyć punkty. Musimy robić swoje, pokazywać walkę i zaangażowanie. Tego się od nas wymaga - mówił swoim zawodnikom podczas czwartkowego treningu Pawłowski. Czy to pomoże? W Zawiszy mają nadzieję, że nie.

Podstawy są, bo bydgoszczanie grają skutecznie i konsekwentnie. Udowodnili to w środę, kiedy w świetnym stylu rozgromili Górnika Zabrze 3:0 i awansowali do półfinału Pucharu Polski. Powtórzyli najlepsze osiągnięcie klubu z 1991 r. Wtedy się nie udało przebić do finału. Teraz szanse są na to niemałe. Na drodze bydgoszczan stanie Jagiellonia. Pierwszy mecz tych drużyn odbędzie się już 9 kwietnia w Białymstoku. Rewanż odbędzie się tydzień później nad Brdą.

Jagiellonia to pierwszy ekstraklasowy rywal podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza po powrocie do elity. W lipcu w Bydgoszczy goście wygrali 1:0, ale teraz to nie ma znaczenia. Wtedy Zawisza był wystraszonym beniaminkiem, a dziś jest pogromcą kandydatów do tytułu mistrza Polski. Możliwe zatem, że 2 maja to właśnie nasi piłkarze na Stadionie Narodowym w Warszawie rozpoczną mecz o Puchar Polski. Rywalem będzie ktoś z dwójki Arka Gdynia - Zagłębie Lubin.

Początek meczu ze Śląskiem o 15.30. Relacja na bydgoszcz.sport.pl