Sytuacji wiele. Gol jeden. Zawisza pokonał Śląsk [ZDJĘCIA]

Bramka Kamila Drygasa dała bydgoskiemu zespołowi zwycięstwo nad Śląskiem Wrocław w meczu 29. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Po tej wygranej Zawisza jest już niemal pewien gry w czołowej ósemce.
Jesteś kibicem i jesteś z Bydgoszczy? Musisz zostać fanem Facebooka Sport.pl Bydgoszcz »

W niedzielę na bydgoskim stadionie pojawiło się 5 tys. kibiców. To rekord, od kiedy mecze Zawiszy zaczęli bojkotować kibole. Ale przynajmniej w pierwszej połowie większość z obecnych na nadmiar emocji nie mogła narzekać. Bydgoszczanie, zamiast atakować, cofnęli się i na swojej połowie czekali na wrocławian. Źle funkcjonowała gra skrzydłami, a więc największy w poprzednich spotkaniach atut Zawiszy. Wrocławianie opanowali też środek pola. Było to o tyle dziwne, że gospodarze pojedynek rozpoczęli z trójką defensywnych pomocników. W ataku grał natomiast nominalny środkowy pomocnik Michał Masłowski.

Niestety, ani on, ani jego koledzy w pierwszych 45 minutach nie błyszczeli. Lepiej grał Śląsk, ale goście, choć stwarzali sobie sytuacje, tylko raz byli blisko zdobycia gola. W 39. minucie kapitalnym technicznym strzałem z dystansu popisał się Marco Paixao. Piłka przeleciała nad Wojciechem Kaczmarkiem i uderzyła w poprzeczkę bramki Zawiszy. W bydgoskiej ekipie bardziej zabiegany niż piłkarze był asystent trenera Jarosław Wielgus. Biegał on z ławki rezerwowych do kabin znajdujących się nad trybuną główną. Tam właśnie mecz oglądał Ryszard Tarasiewicz. Trener Zawiszy w meczu z Wisłą za dyskusję z sędzią Marcinem Borskim odesłany został na trybuny. Kilka dni później Komisja Ligi ukarała go zakazem przebywania na ławce rezerwowych w dwóch najbliższych meczach. W niedzielę drużynę zamiast niego prowadził drugi trener Waldemar Tęsiorowski. Ale to nie on, ale Tarasiewicz, zdecydował, że od początku drugiej połowy w składzie bydgoszczan pojawi się Bernardo Vasconcelos.

Nadal jednak dominował Śląsk, ale wrocławianie nie potrafili wykorzystać m.in. błędu bocznego arbitra, który nie zauważył spalonego Marco Paixao. Portugalczyk idealnie wyłożył piłkę Sebino Plaku, ale ten fatalnie spudłował. Chwilę potem, bo serii pomyłek obrońców gospodarzy Flavio Paixao strzelił w spojenie słupka z poprzeczką. Ten sam zawodnik miał kolejną, być może jeszcze lepszą okazję i znowu ją zmarnował.

Zawisza groźnie zaatakował w 63. minucie, kiedy po podaniu Masłowskiego Jakub Wójcicki był bliski pokonania Mariana Kelemena. Zaraz potem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Piotra Petasza głową strzelał Igor Lewczuk. W tej akcji gospodarze stracili jednak Masłowskiego. Lider zespołu z urazem mięśnia przywodziciela musiał opuścić boisko.

Jednak nawet bez niego bydgoszczanie odnieśli zwycięstwo. Zapewnił je bohater środowego meczu w Pucharze Polski z Górnikiem Zabrze Kamil Drygas. Po dośrodkowaniu z rzutu różnego Sebastiana Dudka Drygas ładnym strzałem z woleja pokonał Kelemena.