Adam Nawałka bierze Masłowskiego pod opiekę

Najlepszy piłkarz bydgoskiego Zawiszy, Michał Masłowski, leczy się w poznańskiej klinice Rehasport. Niestety, diagnoza z niedzieli się potwierdziła. Odnowił mu się uraz mięśnia przywodziciela. To oznacza operację i długą przerwę w grze. W tym sezonie na boisku już go nie zobaczymy. Zajmie się nim lekarz reprezentacji
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

Pomocnik bydgoskiej drużyny musiał opuścić boisko w 67. minucie spotkania ze Śląskiem Wrocław. Podał piłkę do kolegi, a za chwilę leżał i zwijał się z bólu, trzymając za pachwinę. Uraz nastąpił bez żadnego kontaktu z rywalem.

Od razu po meczu właściciel Zawiszy Radosław Osuch skontaktował się z trenerem reprezentacji Polski, Adamem Nawałką. Jego reakcja była błyskawiczna. - To on od razu zdecydował, że Michałem zajmie się lekarz reprezentacji. Doktor Jacek Jaroszewski jest już w Poznaniu - mówi właściciel Zawiszy Radosław Osuch.

Występujący na środku pomocy Masłowski latem ubiegłego roku zadebiutował w ekstraklasie i bardzo szybko stał się jedną z czołowych postaci ligi. Ukoronowaniem jego świetnej gry jesienią było powołanie do reprezentacji Polski. W sumie w koszulce z orzełkiem na piersi zagrał trzy razy. Trener Nawałka nie ukrywał, że już w eliminacjach do Euro 2016 widział w Masłowskim jednego z nowych liderów drużyny narodowej.

Teraz zawodnik musi się wyleczyć. Operacja to najbardziej prawdopodobna obecnie opcja. Na razie nie wiadomo, ani kiedy, ani też gdzie zostanie ona przeprowadzona. Być może stanie się to w Poznaniu, ale działacze Zawiszy nie wykluczają też jednej z klinik w Niemczech. Wiadomo, że w przypadku przeprowadzenia operacji zawodnika czeka minimum 1,5-miesięczna przerwa. Masłowski nie zagra w Zawiszy do końca sezonu. Nie pomoże zespołowi w walce o finał Pucharu Polski ani w decydujących meczach ligowych.

- To dla nas dramat. Ten rok zaczął się fatalnie. Straciliśmy dwóch piłkarzy, którzy mieli bardzo duży wpływ na kreowanie gry - żałuje Osuch. Przypomnijmy, że najpierw do końca sezonu wypadł już Francuz Herold Goulon.. Prof. Marek Harat wstawił mu implant dysku kręgosłupa. - Ich strata w drugiej linii to ogromne osłabienie zespołu przed bardzo ważnymi meczami - dodaje właściciel drużyny.

On sam także może stracić. Goulon i Masłowski to były dwa najbardziej gorące kąski na transferowym rynku. Już zimą o pozyskanie Polaka zabiegały Legia Warszawa i poznański Lech. - W kraju nie ma klubu, którego byłoby na niego stać - mówił Osuch i go wtedy nie sprzedał.

Dlatego też częściej mówiło się o transferze Masłowskiego za granicę. Ewentualny nabywca musiałby liczyć się z wydatkiem przynajmniej miliona euro. Teraz to jednak nierealne. Znacznie zwiększają się szanse, że pozostaną w Zawiszy na kolejny sezon w ekstraklasie. - Przede wszystkim to nie było wielkiego ciśnienia na jego sprzedaż. Sam piłkarz też się z tym nie palił. Jak tylko dojdzie do pełnej sprawności, to rozpocznie z Zawiszą przygotowania do nowego sezonu. Podobnie sytuacja wygląda z Heroldem Goulonem - zapowiada właściciel bydgoskiego klubu.