Właściciel Zawiszy: Jak tak dalej pójdzie, nie będziemy mieli kim grać

Bernardo Vasconcelos jest trzecim w tym roku bydgoskim piłkarzem, który przejdzie operację. A to nie koniec kłopotów zdrowotnych Zawiszy
Jesteś kibicem i jesteś z Bydgoszczy? Musisz zostać fanem Facebooka Sport.pl Bydgoszcz »

Napastnik Zawiszy urazu nabawił się w kończącym rundę zasadniczą T-Mobile Ekstraklasy meczu z Ruchem Chorzów. W 50. minucie na Vasconcelosa wpadł Bartłomiej Babiarz. Bydgoszczan z impetem upadł na murawę. Przez kilka minut pozostawał na boisku, ale ból był zbyt duży.

Ostatecznie Portugalczyk zmieniony został przez Wahana Geworgiana, a zaraz po zmianie przy ławce rezerwowych gospodarzy była już karetka. Vasconcelos odwieziony został do szpitala, stąd szybko dotarły złe wieści. - To poważny uraz barku. Na 99 procent czeka go operacja - mówił chwilę po zakończeniu spotkania trener Ryszard Tarasiewicz. Wstępna diagnoza mówi o zerwaniu więzadła w barku. To niestety oznacza minimum trzymiesięczną absencję w treningach. Uraz czołowego napastnika to kolejna strata dla naszej drużyny. Tylko w tym roku operacji poddać musieli się inni czołowi piłkarze Herold Goulon i Michał Masłowski. Obu, podobnie jak Vasconcelosa, w tym sezonie już na boisku nie zobaczymy. W dodatku to nie koniec fatalnych wiadomości. Problemy z pachwiną ma Łukasz Nawotczyński. Podstawowego środkowego obrońcy zabrakło w sobotę w meczu z Ruchem. Kiedy do gry, nie wiadomo. - Jak tak dalej pójdzie, nie będziemy mieli kim grać - mówi właściciel Zawiszy Radosław Osuch.