Sport.pl

Strzelba Czechowa - jak Zawisza wypalił z niej do rywali [FELIETON]

- Jeśli w pierwszym rozdziale opowieści powiesisz strzelbę na ścianie, musi z niej ktoś wystrzelić. Jeśli tak się nie stanie, nie powinna się tam znaleźć - to sławna recepta rosyjskiego dramaturga, Antoniego Czechowa, jak budować literacką fabułę. Coś w niej jest w grze bydgoskiego Zawiszy. Piłkarze wieszają strzelbę, potem wygląda na to, że ta strzelba nie wypali. Widzowie się niecierpliwią. A tu nagle: pif-paf! I rywal leży na ziemi, powalony na łopatki - pisze w felietonie ?W poprzek boiska? Wojciech Borakiewicz
Piłkarski mecz ma wiele wspólnego z teatralnym spektaklem, więc wielki Czechow w tym miejscu dziwić nie może. W dramacie na scenie musi być zawsze zawiązanie akcji, potem trzeba zbudować intrygę i podążać do finału. Wśród bohaterów istnieją postaci pierwszego planu, na których opiera się cała fabuła. Świat utworu nie może się obyć bez ludzi tworzących tło intrygi oraz wydarzeń. I co najważniejsze - niezbędna jest dramaturgia i napięcie na scenie.

Piłkarski mecz przypomina więc z pewnością teatr. Boisko jest jego sceną. Gwizdek sędziego rozpoczyna intrygę. Kibice-widzowie powinni przeżyć fabułę futbolowego pojedynku jak najbardziej ekscytujący spektakl, w którym piłkarze mają rozpisane role: niektórzy są gwiazdami, a inni halabardnikami.

Droit a but - prosto do celu

Anegdota ze strzelbą Czechowa jest znaną od ponad stu lat receptą dla dramatopisarzy. Czechow wspomniał o niej w liście do swego przyjaciela, Aleksandra Semionowicza Łazarewa. Każdy z elementów, które się na scenie pojawią, musi na scenie "zagrać". Najlepsze "strzelby" powinny zaskakiwać i wywoływać u widza myśl: "O rety, faktycznie!". Nieumiejętność pozbycia się z opowieści rzeczy i zdarzeń zbędnych to fatalny błąd. A więc zawsze zmierzać należy prosto do celu. Sztuka jest w tym względzie akurat całkiem bliska piłce nożnej. "Droit a but", czyli "Prosto do celu" - tak bowiem dumnie brzmi sławne motto z herbu Olympique Marsylia.

W futbolu określenie celu i zdefiniowanie sukcesu jest rzeczą prostszą niż w literaturze. Aby wygrać, należy strzelić choć jednego gola więcej niż przeciwnik. Matematyka, jako królowa nauk, jest w tym względzie rzeczą jeszcze prostszą i przydatną. Świetnie wspomaga zbudowanie najkrótszej drogi zmierzającej droit a but. Zero po stronie własnych strat oznacza, że wystarczy tylko jedynka po stronie zysków (czytaj: strzelonych goli), żeby osiągnąć zwycięstwo.

Strzelba Czechowa zawieszona przez Zawiszę i stratega zespołu, trenera Ryszarda Tarasiewicza to broń specjalnego rodzaju. Jest zero-jedynkowym orężem do pognębiania rywali. Zanim się celnie ugodzi przeciwnika, trzeba najpierw samemu nie dać się śmiertelnie trafić.

Betonowy fundament obrony

- Najważniejsze to zagrać z tyłu na zero - piłkarze z Bydgoszczy dlatego powtarzają to zdanie jak mantrę przed wieloma meczami, szczególnie tymi ostatnimi. Powtarzają z premedytacją i zbudowali sobie potężny fundament na poparcie prawdziwości tych słów. Po licznych zmianach i zawirowaniach w obsadzie defensywy, Tarasiewicz zbudował świetny kwartet obrońców. Kto z kibiców pamięta nasze wspólne żale i obawy co do środku bloku obrony sprzed kilku miesięcy. Długo trwały różne próby ustawienia duetu środkowych defensorów. Na początku sezonu trener bydgoskiego zespołu korzystał z pary sprawdzonej w I lidze: Paweł Strąk i Łukasz Skrzyński. Kiedy później w Zawiszy pojawił się Andre Micael Pereira - piłkarz prosto z portugalskiej ekstraklasy, raczej trochę lepszej niż polska, który zagrał w SC Olhanense aż 27 meczów - stał się błyskawicznie pierwszym wyborem Tarasiewicza w tej linii. Z Andre Micaelem raz grywał Strąk, innym razem Skrzyński. W tym roku dołączył do Portugalczyka Łukasz Nawotczyński. Człowiek po przejściach - musiał odcierpieć 9 miesięcy kary za udział w aferze korupcyjnej. W tym czasie tylko trenował z Zawiszą. Wszedł na boisko w pierwszym w tym roku meczu - drużyna wygrała 2:0 z Cracovią. I już na stałe pozostał w wyjściowej jedenastce.

Na bokach defensywy śmigają Igor Lewczuk i Sebastian Ziajka. Z niechcianych w Chorzowie i Bielsku-Białej przeciętniaków wyrośli ligowcy na schwał. Lewczuk wbił się nawet do reprezentacji Polski, a eksperci w telewizji mówią o nim: To teraz najlepszy z prawych obrońców w polskiej ekstraklasie.

Klasy tego piłkarza prezentowanej dzisiaj, z tym co pokazywał w lipcu i sierpniu ub. roku, nie da się porównać. Zasługa w tym przeogromna trenera Tarasiewicza. Właściciel Zawiszy, Radosław Osuch, nazwał go "Kaszpirowskim". Coś w tym musi być. Tarasiewicz zahipnotyzował nie tylko Lewczuka, ale pewnie Kamila Drygasa, Michała Masłowskiego i kilku innych piłkarzy z Gdańskiej biegających najbliżej bramki rywala.

I jak już trzeba, to oni zdejmuję strzelbę, którą Antoni Czechow nakazał wieszać tylko dlatego, jeśli będzie z niej zrobiony użytek. Nasi piłkarze więc ją zdejmują w odpowiednim momencie i walą z niej prosto do siatki.

Na boiskach ekstraklasy zaprowadziło ich to już do mistrzowskiej grupy z Legią, Lechem i Wisłą.

2 maja w finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym też zrobią z niej właściwy użytek.

PS. A niewypału podczas meczu z Ruchem (0:3 w sobotę) nie liczę. Strzelba nie wypaliła, bo nie została naładowana - z rozmysłem jak wiemy. We wtorek przecież jest naprawdę poważna gra o udział w finale Pucharu Polski.

Więcej o:
Komentarze (16)
Strzelba Czechowa - jak Zawisza wypalił z niej do rywali [FELIETON]
Zaloguj się
  • z1946b

    Oceniono 9 razy 5

    @ks.3
    to że nie spodobał mi się kolejny felieton pana Borakiewicza nie oznacza jeszcze że jestem kibolem i krytykuję jego dotychczasowe starania o dobro Zawiszy.
    Poczytaj sobie moje wcześniejsze komentarze pod innymi artykułami to szybko zrozumiesz że mnie z kimś pomyliłeś. Stoimy po tej samej stronie i mamy tego samego wroga jakim są kibole, tyle że czasem mam ochotę poczytać coś normalnego a ten felieton mi się taki nie wydaje i dlatego napisałem to co napisałem.
    Na mecze Zawiszy chodziłem, chodzę i będę chodził i nikt i nic tego nie zmieni - chyba że klub przestanie istnieć do czego próbują doprowadzić podobno "najwierniejsi"
    Do zobaczenia jutro na Gdańskiej:)

  • dijon69

    Oceniono 6 razy 4

    Ogólnie. W dupie Wasze niesnaski Zawisza idzie po historyczny puchar. Jak tego nie szanujecie to nie jesteście kibicami Zawiszy - Sprzedawczyki ! Uprzedzę to jest ten IV ligowy, za szybko awansował i niektórzy do klasy nie dorośli. Ci co pamiętają przełom 80/90 lat chodzą :) Pozdrawiam

  • z1946b

    Oceniono 19 razy 3

    Zastanawiam się czasem kto i jaki dziwak podpowiada tematy panu Wojciechowi do jego felietonów. Być może jest w tym jakiś sens, ale mnie nie przekonują porównania do teatru i przywoływanie Rosyjskich pisarzy mówiąc i myśląc o meczach Zawiszy.
    Panie Borakiewicz - proszę wrócić na ziemię, a nie bujać w obłokach Rosyjskiej mgły!

  • dijon69

    Oceniono 6 razy 2

    Panie Radku Pan robi swoje Pan nie patrzy na ty malkotentów. Wszyscy wiemy, że z sukcesem przyjdzie więcej ludzi, Bydgoszcz nie jest nauczona Ekstraklasy. Bydgoszcz jest w szoku :) ale to idzie zmienić jak będzie konsekwencjia w działaniu. Liczymy na Pana, bo jak Pan ucieknie to tu nikt nie przyjdzie ale grupka zarobi (szrot zaczną sprowadzać i dzielić się z managerami)i spuści klub znów do iV ligi a wtedy nie będzie ratunku.
    Brawo, wspieram i namawiam .. jutro wywalczycie finał i jedziemy na Narodowy !

  • jaca2014

    Oceniono 10 razy -2

    Chłopcy, przesympatyczni, porządni i jedyni właściwi kibice wyluzujcie. Ty z1946b czy agresywny ks3, czy demoniczny sylaaabdg44 przecież wy tylko tu piszecie, a jeszcze między sobą widzicie pełzającego wroga. Tego wstrętnego kibola. I co z1946b łatwo zostać kibolem ? Wystarczy pomyśleć samodzielnie, mieć inne zdanie od innych prawdziwych kibiców i już gotowe . To kibol. Co do autora tego pasztetu . Panie Borakiewicz czy w GW są przeglądy kadry ? Za tym porządnym kibicem zapytam : co Ty miałeś z j. polskiego i jakie Ty studia skończyłeś ?
    A tu nagle: pif-paf! I rywal leży na ziemi, powalony na łopatki - PISZE w felietonie "W poprzek boiska" Wojciech Borakiewicz
    Chłopie kto pisze ? Chyba już napisał Borakiewicz. Pif Paf . Zacytował Borakiewicz
    "Jest zero-jedynkowym orężem do pognębiania rywali" nie dość ze zerżniete z forum www.zawiszyfans od Starego Piotrucha , to napisane w złym kontekście. Z matematyki to Wojtuś musiał .... Zero-jedynkowy nie może być wynik meczu. ( wygrana , remis, przegrana). Zero-jedynkowy to może być system oceny dziennikarza i sam sobie pomyśl dlaczego. Wojciech Ty wiesz .... A przy okazji widzisz ile Ci brakuje do kibola Starego Piotrucha. Nawet zżynać nie umiesz

  • tylko_gks_wks_lks

    Oceniono 14 razy -4

    ja też nie jestem kibolem, ale kibicem i jak płace 45 zeta a to rezerwy graja to siara i do końca sezonu na mecz zawiszy nie idę rusza B klasa idę na gwiazdę tam chłopaki za damkę grają i pinokia nie maja

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX