Sekret zagrań piłkarza Zawiszy: wentylem do dołu [WIDEO]

Piotr Petasz, Zawisza - Piast 6:0

Piotr Petasz, Zawisza - Piast 6:0 (Fot. Paweł Malinowski / Agencja)

Radosław Osuch: Piotrek Petasz ma najlepszą lewą nogę w Europie. Obrońca Zawiszy pokazuje, jak kopnąć piłkę, żeby dośrodkowanie lub strzał były prawdziwą bombą siejącą postrach w szeregach rywala.
Firmowe zagranie Petasza wygląda z trybun dość łatwo. Rozbieg to zazwyczaj trzy kroki. A potem kopnięcie i piłka leci prosto do celu: na głowę kolegi z zespołu lub prosto do siatki. W 7 meczach obecnej edycji Pucharu Polski Petasz ma na koncie 3 bramki i 3 asysty. Jak na obrońcę, wynik rewelacyjny.

Trenera podglądają na YouTubie

W Zawiszy mają się na kim wzorować, jeśli chodzi o wykonywanie tzw. stałych fragmentów gry. Specjalistą od rzutów wolnych był trener zespołu Ryszard Tarasiewicz. Piłkarze Zawiszy nie ukrywają, że jego bramki nie raz oglądali na YouTubie np. te strzelone Szwecji.



- Przy stałych fragmentach chodzi o powtarzalność. Jeśli trafisz do bramki, to zamiast się cieszyć, powinieneś od razu zakodować sobie, jak ułożyłeś stopę. Jeśli trochę zabrakło, to trzeba coś skorygować. Decydują szczegóły - opowiada Tarasiewicz.

Wentylem do dołu

Petasz, podobnie jak Tarasiewicz, uderza piłkę lewą nogą. Opowiada o swoim sekrecie. - Istotne jest, w którą część piłki uderzymy. Niektórzy ustawiają ją tak, żeby wentyl był skierowany w kierunku bramki, a inni do siebie. Ja stawiam piłkę wentylem do dołu - mówi obrońca bydgoskiej drużyny. - Ten wentyl to raczej zabobon każdego zawodnika - dodaje.



Noga postawna, w przypadku zawodnika Zawiszy prawa, znajduje się na wysokości piłki. Futbolówkę trzeba tak kopnąć, żeby podczas uderzenia ocierała się przez niemal całą wewnętrzną część lewej stopy - od dużego palca, przez staw skokowy, aż do pięty. - Noga potem do góry, za piłką, która ma mieć silną rotację i lecieć w światło bramki - tłumaczy Petasz. Co ważne, centry w jego wykonaniu są mocne, piłka nie zawisa w powietrzu. Jeśli zatrzyma się na pierwszym rywalu, to jest oczywiste, że został popełniony błąd. - Wariantów, gdzie dokładnie piłka ma spaść przy dośrodkowaniu, jest kilka - na pierwszy słupek, na 7. metr od bramki, na długi słupek. To zależy m.in. od tego, ilu zawodników wbiega na dośrodkowanie - wyjaśnia.

Strzały z rzutów wolnych obrońca Zawiszy zazwyczaj wykonuje siłowo - uderza centralnie, z prostego podbicia w środek piłki. Wtedy rozbieg jest dłuższy, strzał wykonywany jest na wprost bramki. - No i siła razy ramię. Uderzamy, ile damy radę - śmieje się. Metoda się sprawdza, w ligowym meczu z Piastem zdobył bramkę z 30 metrów. Wydawało się, że bramkarz popełnił błąd, ale na powtórkach widać wyraźnie, że piłka była tak podkręcona, że dwukrotnie zmieniała kierunek lotu. Petasz zdobywał już gole z prawie 40 metrów od bramki.

Trzeci rodzaj strzału jest najtrudniejszy, przeznaczony raczej dla artystów futbolu. - Uderzenie zewnętrzną częścią stopy mocno i celnie jest trudne - opowiada. Wchodzi w grę tylko w przypadku, gdy piłka jest w grze. Przy stałym fragmencie gry mało kto pozwala sobie na takie zagrania.

Nauki pobierał u brata

Techniki strzału Petasz nauczył się od brata. Teraz stałe fragmenty ćwiczy dwa razy w tygodniu. Zajęcia trwają 40-60 minut. Mniej, jeśli mecze rozgrywane są co trzy dni. - Nie można sobie odpuszczać. Czasem uderza się po kilkadziesiąt razy i nie wychodzi, ale trzeba próbować dalej. Trzeba też pracować nad mięśniami: czworogłowym oraz brzucha. Są jeszcze mięśnie piszczelowe, o których niektórzy zapominają. To, jak nad nimi pracować, pokazał mi doktor Jerzy Wielkoszyński - opowiada.

Pomóc może też trener, który widząc piłkarza z boku, może skorygować jego sylwetkę. - Uderzenie to przecież nie tylko noga. A gdy zawodnik się odchyli, to prawie na pewno przeniesie piłkę nad poprzeczkę. Podobnie jest, gdy zejdzie się za nisko pod piłkę - mówi Petasz.

Nie wyszedł mu ostatni mecz, z Jagiellonią Białystok. Większość dośrodkowań zepsuł. Dziennikarzom po meczu mówił o nowych butach, które trzeba będzie wyrzucić do kosza. - To był żart. Po prostu czasem tak bywa, że nie wychodzi - mówi Petasz.

"Najlepsza lewa noga w Europie"

Pytany o "najlepszą lewą nogę w Europie" - tak go zachwalał Radosław Osuch, obrońca delikatnie się uśmiecha. - To duże słowa. Wiem, że właściciel klubu mnie docenia, ale jak oglądamy mecze na przykład Ligi Mistrzów, to tam widzimy prawdziwych mistrzów. Ci zawodnicy dogrywają na centymetry - mówi Petasz.

Cztery lata temu Petasz mógł wystąpić w finale Pucharu Polski w barwach Jagiellonii. Ale w 90. minucie drugiego półfinału dostał żółtą kartkę, która go wykluczyła z gry. - Piłka wyszła na aut, chciałem ją podać rywalom, ale na zmęczeniu noga uciekła. Sędzia przebiegł pół boiska, żeby dać mi kartkę. Załamałem się. To największy zawód, który doznałem w piłce nożnej - mówi Petasz. Rehabilitacja w piątek na Stadionie Narodowym w meczu z Zagłębiem Lubin.

Komentarze (2)
Sekret zagrań piłkarza Zawiszy: wentylem do dołu [WIDEO]
Zaloguj się
  • edek4710

    Oceniono 3 razy 3

    Pety-każdy wolny na połowie rywala,wal na bramkę.

  • well.paid.ghostwriter

    0

    thank you captain obvious!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX