Sport.pl

Puchar Polski dla Zawiszy. Rozstrzygnęły rzuty karne [ZDJĘCIA]

Rozegrany po raz pierwszy w historii finał Pucharu Polski na Stadionie Narodowym trafił do bydgoskiego Zawiszy. To 21. triumfator w dziejach.
Który z zespołów był w lepszej sytuacji psychologicznej? To było jedno z najważniejszych pytań przed spotkaniem. - Wydaje się, że Zawisza. Ma spokojną głowę. Gra w grupie mistrzowskiej, a ciągle walczymy o utrzymanie. Bydgoszcz ma właściwie tylko Puchar - twierdził trener Zagłębia Orest Lenczyk.

Przyjechaliśmy w roli faworyta. Jestem pełen optymizmu i mam ku temu powody. Jesteśmy w pierwszej ósemce ekstraklasy, mieliśmy trudniejszych przeciwników w drodze do finału Pucharu Polski i uważam, że w piątek także mamy szanse wygrać. Oczywiście to jest tylko jeden mecz. W lidze, jeśli coś się zepsuje, można to odrobić za kilka dni. Tutaj nie ma takiej możliwości. - podkreślał szkoleniowiec Zawiszy Ryszard Tarasiewicz, dla którego zdobycie Pucharu Polski byłoby największym osiągnięciem w trenerskiej karierze.

Zobacz także: Nasza relacja ze Stadionu Narodowego



Na boisku nie było jednak widać przewagi psychologicznej bydgoszczan, sportowej zresztą także. Zawiszanie musieli sobie jeszcze poradzić dodatkowo z presją faworyta i obecnością wielotysięcznej rzeszy swych kibiców na Stadionie Narodowym. Na trybunach zjawiło się 37 tys. widzów. Około 10 tys. biletów PZPN rozdał uczestnikom młodzieżowego turnieju "Z podwórka na stadion. O Puchar Tymbarku". Z Bydgoszczy przyjechało ponad 10 tys. osób. Niebiesko-czarne barwy Zawiszy zdecydowanie dominowały nad miedzianym kolorem lubińskiego Zagłębia.

Ta presja zdecydowanie nie pomogła piłkarzom Tarasiewicza. Trudno było się zresztą spodziewać ofensywnej gry z obu stron. Zagłębie Lenczyka dba głównie o zabezpieczenie tyłów. Podobny styl ma Zawisza pod wodzą Tarasiewicza. - Nie można zaatakować na hura, bez głowy. Trzeba wszystko robić rozsądnie - mówi trener bydgoskiej drużyny.

Dlatego nic w tym dziwnego, że w pierwszej połowie goli zabrakło. Zagłębie śrubowało więc swój rekord minut bez straty bramki w tegorocznym Pucharze Polski. Grali na zero z tyłu we wszystkich swych poprzednich meczach: z Piastem Gliwice oraz I-ligowcami: GKS Tychy, Sandecją Nowy Sącz i Arką Gdynia.

Okazji do zdobycia goli nie było wiele dla obu zespołów. W Zagłębiu najgroźniejszy był David Abwo. To on przegrał pojedynek sam na sam z Wojciechem Kaczmarkiem w 5. min spotkania. Zawiszanie stracili piłkę w środkowej części boiska i skrzydłowy z Lubina miał później otwartą drogę do bramki. Kaczmarek odbił jego strzał. Podobną szansę miał 4 minuty potem Luis Carlos dla Zawiszy po znakomitym podaniu Kamila Drygasa. Brazylijczyk przelobował Silvio Rodicia oraz poprzeczkę jego bramki. Rodić obronił po chwili groźny strzał Piotra Petasza, a dobitka Luisa Carlosa trafiła w boczną siatkę. I to praktycznie wszystkie emocje przed przerwą.

Zobacz także: Co powiedział po meczu kapitan Zawiszy?



Drugą połowę Zawisza rozpoczął od mocnego uderzenia. Wahan Geworgian strzelał z 10 metrów i piłkę z bramki wybił Paweł Widanow. Po godzinie gry siły stracił Abwo i Lubin stracił swój największy atut w ofensywie. Zrobiło się więcej miejsca na boisku, bo i krycie było już mniej dokładne. Groźnie strzelał z dystansu Sebastian Dudek. W 75. min Drygas miał świetną okazję. Był sam 8 metrów od bramki, ale nie strzelił. Piłka zaplątała się mu między nogami. Zawisza przeważał. Akcje bydgoszczan były bardziej niebezpieczne. Bramka nie padała. Idealną okazję na rozstrzygnięcie miał w 86. min Abwo, ale spudłował z 6 metrów.

W regulaminowych 90 minutach goli nie było. Ale już dwa mogły paść na początku dogrywki. Arkadiusz Piech spudłował, a główkę Jorge Kadu wybił Rodić - piłka zmierzała pod poprzeczkę. Dogrywka - jak cały finał - to był pojedynek do pierwszego gola. Lenczyk chciał rozstrzygnąć mecz, wpuszczając na boisko dwóch szybkich skrzydłowych: Adriana Błąda i Miłosza Przybeckiego.

Piłkę meczową miał Kadu, którego rajd w polu karnym nie zakończył się strzałem - został zablokowany przez obrońców z Lubina. Goli więc w finale nie było, a Zagłębie dokonało historycznego wyczynu. W całych rozgrywkach nie straciło bramki.



Zdecydowały karne. Już pierwszego dla Zawiszy spudłował Dudek. Strzał Dorde Cotry obronił Kaczmarek. Po pierwszej serii było więc 4:4. Siódmy w Zagłębiu Bonecki. Kaczmarek odbił piłkę, a gola na wagę Pucharu dla Zawiszy zdobył Igor Lewczuk.



Zobacz także: Co działo się przed i po meczu?



Więcej o:
Komentarze (94)
Puchar Polski dla Zawiszy. Rozstrzygnęły rzuty karne [ZDJĘCIA]
Zaloguj się
  • skladzio

    Oceniono 182 razy 148

    38 tysięcy kibiców i bez kibolskiego bydła . To jest prawdziwy sukces tego meczu !!! Brawo !!!

  • bdg2014

    Oceniono 113 razy 101

    CAŁA POLSKA NIECH USŁYSZY PUCHAR POLSKI DLA ZAWISZY !!!!!

  • snowflake_online

    Oceniono 99 razy 89

    ZAWISZAAAAA!!!!!

  • peecmaker

    Oceniono 96 razy 80

    i Chwała im za to ,ze wygrali a zwłaszcza ,ze zrobili to na złość kibolom

  • skrzetusko2014

    Oceniono 78 razy 70

    Görlitz gratuluje. !!! 37 lat na cos takiego czekałem !! Łza się kręci w oku. !

  • 21_a_w_e

    Oceniono 66 razy 64

    Szkoda tylko że Andrzej Broończyk tego nie doczekał !!

  • tomano73

    Oceniono 75 razy 61

    Gratulacje dla trenera i piłkarzy. Mam nadzieję, że normalność wroci na trybuny. Kibole macie po raz pierwszy taką okazję od początku tego nieszczęsnego konfliktu by pokazać klasę. Ruch jest po waszej stronie, albo się pogrążycie albo wzniesiecie na wyżyny.

  • semeon

    Oceniono 59 razy 55

    Gratulacje.

    dziwnabydgoszcz.blogspot.com/

  • basil1103

    Oceniono 63 razy 53

    Brawo . Zawisza - jesteście wspaniali.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX