Sport.pl

Karne zaskoczyły Tarasiewicza: Nie trenowaliśmy ich

Szkoleniowiec bydgoskiego Zawiszy był niezmiernie szczęśliwy po ostatniej jedenastce wykonanej przez Igora Lewczuka. To był ósmy strzał i siódmy celny karny zawiszan.
- Mieliśmy emocje do końca. Były sytuacje bramkowe, dośrodkowania, strzały z dystansu. Nie spodziewałem się, że będzie dogrywka i karne - powiedział Tarasiewicz - Generalnie byliśmy faworytem, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że rywal też ma swoje atuty. Zdobycie pucharu to bardzo sympatyczna sprawa i pomocna w pracy trenerskiej. Mam szczęście, że mogę pracować z takimi piłkarzami. Czasu na świętowanie nie będzie dużo, już jutro wieczorem mamy zajęcia. Wciąż trwa liga.

Czy bał się po tym, jak Sebastian Dudek w pierwszej serii zmarnował "jedenastkę"? - Wiedziałem, że Wojtek Kaczmarek jest w stanie obronić co najmniej jeden rzut karny. Przed finałem w ogóle nie trenowaliśmy tego fragmentu gry. Nie było sensu. Na ćwiczeniach jest wokół boiska kilka osób, a na Stadionie Narodowym było 37 tysięcy, dlatego strzelanie karnych na treningach nic by nie dało - zaznaczył.

Co dalej z Zawiszą? - W tym składzie personalnym nie damy rady w europejskich pucharach, my się nie czarujemy. Jeśli chodzi o moją przyszłość w klubie, to trudno mi dzisiaj powiedzieć. W ciągu tygodnia, dziesięciu dni wszystko powinno się wyjaśnić - odpowiedział szkoleniowiec.

Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

Więcej o: