Zawiszo - potrzebujesz łysola z brodą [FELIETON]

Panie Grzegorzu, Grzegorzu Sandomierski - zmień się szybko, bo na razie jesteś pełną gębą bramkarzem w połowie tylko. I strach zresztą wielki, że to ta gorsza połowa, bo akurat ją posiada szczęśliwie wielu piłkarskich speców od łapania piłki. Druga, lepsza część, jest atrybutem nielicznych i naprawdę wielkich gwiazd bramkarskiego fachu. Postaraj się o nią szybko - szanowny panie Grzegorzu. Dla dobra Zawiszy - namawia w felietonie ?W poprzek boiska? Wojciech Borakiewicz.
Jak udowadnia bowiem fascynujący mundial, rozgrywający się w Brazylii, naprawdę wybitny fachowiec w bramce stojący powinien posiadać dwie cechy:

Numer 1 - świecić dokładnie wygoloną czaszką.

Numer 2 - wyhodować sobie imponującą brodę.

Chcesz być bramkarzem światowej klasy - musisz być łysolem z brodą. Amerykanin Tim Howard i Algierczyk Rais M'Bolhi udowodnili to w trakcie meczów 1/8 mistrzostw świata ponad wszelką wątpliwość. Howard powstrzymywał szaleńcze ataki "Czerwonych Diabłów" z Belgii jak żaden inny golkiper przed nim. Szesnaście obronionych strzałów w trakcie meczu to rekord w dziejach piłkarskich mistrzostw. Bronił lewą i prawą nogą. Fruwał pod poprzeczką, żeby wybijać piłki tam akurat lecące. Rzucał się pod nogi Edena Hazarda i Marouane Fellainiego - jak prawdziwie imponujący łysol z brodą.

Bliźniaczo niemal podobny do niego Algierczyk Rais równie dzielnie powstrzymywał ataki Niemców. Ostrzeliwali go najlepsi z tej drużyny: Thomas Müller, Tony Kroos i Bastian Schweinsteiger. A Rais stawiał im czoła.



Nowy bramkarz bydgoskiego Zawiszy, Grzegorz Sandomierski, ma dobre zaczątki klasowego golkipera - w miarę dokładnie wygoloną głowę. Gorzej, znacznie gorzej jest jednak z brodą. Niestety, można nawet powiedzieć, że zawodnik, który za chwilę będzie odpowiadał za to, by bydgoska drużyna kończyła mecz na zero z tyłu, sam ma zerowy zarost. I co tam mówić o brodzie w stylu Howarda czy Raisa, u niego nawet o żadnej najmniejszej nawet bródce mowy nie ma. Uczepić się nawet nadziei na odrobinę obfitszy włos na brodzie na razie nie można.

Panie Grzegorzu. Przecież od rozpoczęcia sezonu dzielą nas już tylko krótkie chwile. W środę już Superpuchar. Jak można o nim marzyć, skoro brody u bramkarza nawet na lekarstwo. Nadzieja w tym, że w przypadku brody czas działa na korzyść Sandomierskiego.

Panie Grzegorzu - wara od żyletek i maszynek do golenia. Zawisza potrzebuje solidnej brody między słupkami - choćby takiej...



PS A gdyby ktoś mniemał, że opowieści o potrzebie bramkarskiej brody to zwykłe banialuki i na dowód przytoczył blondwłosego i gładko wygolonego Niemca Manuela Neuera, można odeprzeć ten atak w sposób następujący. Neuer to rzeczywiście gracz światowej klasy, ale bramkarzem w klasycznym rozumieniu już przestał być. On akurat stał się właściwie dodatkowym, ostatnim obrońcą, co swymi licznymi interwencjami poza polem karnym udowodnił niezwykle wyraziście. Nie musi więc być koniecznie łysolem z brodą.