Rumak wraca dziś do Poznania. I chce pokonać Lecha

Maciej Skorża miał pracować w Zawiszy. Został trenerem Lecha. Mariusz Rumak prowadził zespół z Poznania, ale jutro na stadionie przy Bułgarskiej pojawi się jako szkoleniowiec Zawiszy. - I chcę tam wygrać - mówi Rumak
Obaj trenerzy rozpoczęli robotę w nowych klubach od przegranych. Tydzień temu Zawisza uległ Wiśle Kraków 2:4, a Lech nie dał rady Jagiellonii.

Skorża, który w Poznaniu zmienił Rumaka trzy tygodnie temu, miał przejrzystą analizę przyczyn przegranej. - Widzę także, że wielu piłkarzy Lecha wciąż żyje z piętnem tego, że zawiedli. To bardzo ciąży i nie pozwala się przełamać, grać skutecznie. To powoduje, że Lech jest wciąż pod kreską. Dla sportowca jednak nie ma innej drogi wyzwolenia się z tej sytuacji jak tylko przełamanie zwycięstwem. Tego zwycięstwa potrzebujemy - twierdził w tym tygodniu.

Lech czeka na zwycięstwo od 10 sierpnia - wtedy poznanianie pokonali Lechię Gdańsk 2:1.

Dla Zawiszy piłkarski czyściec bez wygranej trwa znacznie dłużej. Bydgoszczanie pokonali Koroną Kielce 2:0 w pierwszej kolejce ekstraklasy. Zdarzyło się to 20 lipca. Potem nadeszła długa seria przegranych. Z Wisłą zawiszanie ulegli po raz siódmy z rzędu.

- Po tym meczu nie było co właściwie wyjaśniać. Wszyscy wiedzieliśmy, jakie popełniliśmy błędy. Byliśmy źli, że nie potrafiliśmy utrzymać prowadzenia - mówi pomocnik bydgoskiego klubu Jakub Wójcicki.

A pozytywy wynikające z meczu z Wisłą? - pytamy zawodnika Zawiszy.

- Graliśmy z liderem. Przez długi okres tego spotkania umieliśmy kontrolować grę. Jest w nas więc potencjał - odpowiada Wójcicki, który w spotkaniu z krakowianami występował jako defensywny pomocnik. W Poznaniu najprawdopodobniej nie będzie inaczej.

- Po pojedynku z Wisłą potwierdziły się moje obserwacje, z którymi przychodziłem do Bydgoszczy. W Zawiszy są piłkarskie indywidualności, zawodnicy z dużym potencjałem, z których trzeba jednak stworzyć zespół jako taktyczną całość. To kwestia organizacji gry i dobrego wykorzystania tych indywidualności - dodaje Rumak.

W podobnych słowach opowiada o swoich zadaniach Skorża, jego następca w Lechu. Dodaje także do tego nerwowość i brak skuteczności. To są według niego dwie największe bolączki zespołu z Poznania

- Przeszkadzają bardzo wielu piłkarzom - mówił trener Lecha.

Przez cały tydzień po spotkaniu z Wisłą ekipa z Bydgoszczy analizowała popełnione błędy - Była cała lista rzeczy do poprawienia w grze obronnej, wśród nich także kwestia asekuracji i gry skrzydłowych w defensywie - stwierdził Rumak.

Dwa kluczowe gole w meczu z krakowianami na 2:2 i 2:3 Zawisza stracił bowiem w identyczny sposób: niepilnowany zupełnie Sarki dośrodkował pod bramkę na głowy Pawła Brożka i Mateusza Stępińskiego. Do tego doszła oczywiście słaba postawa środkowych obrońców w tych sytuacjach oraz niepewność bramkarza. W efekcie bydgoszczanie stracili szansę na pokonanie lidera.

I to właściwie najważniejsze zadanie Rumaka oraz jego piłkarzy w Poznaniu: nie stracić gola albo nie dać sobie strzelić więcej niż jednej bramki. To jednak w tym sezonie sztuka niemal dla Zawiszy nieosiągalna. Na "zero" bydgoszczanie zagrali tylko w meczu z Koroną. W każdym z pozostałych 10 spotkań (ekstraklasa, Superpuchar, Liga Europy) zawsze tracili bramki - w sumie aż 28 (w ekstraklasie było ich 21, pozostałe w innych rozgrywkach).

- Lech jest faworytem, nie ma co ukrywać. Ja i zespół jesteśmy jednak przygotowani do tej konfrontacji - mówi trener Rumak.

Mecz Lech - Zawisza w sobotę o godz. 20.30