W Zawiszy pojawił się optymizm. Przed nami mecz z Pogonią

Po serii dziesięciu spotkań bez zwycięstwa bydgoscy piłkarze chcą w końcu wygrać. I choć z Pogonią grają w Szczecinie, to szanse na realizację tego celu są całkiem spore.
Przede wszystkim dlatego, że gospodarze podobnie, jak Zawisza znajdują się dołku. W ostatnich pięciu meczach Pogoń zanotowała zwycięstwo, remis i aż trzy porażki. W dodatku przed niedzielnym spotkaniem trener Dariusz Wdowczyk na brak problemów narzekać nie może. Kontuzjowani są obrońcy Maciej Dąbrowski i Hernani. Nie wiadomo, czy zagrają z bydgoszczanami. Na pewno na boisku nie pojawi się Japończyk Shohei Okuno, który ma problemy z barkiem.

Kłopoty kadrowe ma też Zawisza, choć tutaj akurat coraz więcej jest powodów do optymizmu. Przede wszystkim dlatego, że do sił wracają Herold Goulon i Michał Masłowski.

- Wygląda to całkiem nieźle - mówi trener Mariusz Rumak. Wczoraj razem ze swoimi podopiecznymi wrócił on z trzydniowego obozu w Buczu. W Wielkopolsce zespół przede wszystkim trenował, ale też i integrował się.

- Jestem zadowolony z wyjazdu. Zrobiliśmy wszystko to, co sobie założyliśmy - dodaje trener Zawiszy.

Pewne jest, że zarówno Goulon, jak i Masłowski w niedzielę nie wybiegną w wyjściowym składzie. Ten drugi przed tygodniem pojawił się na boisku w 57 min. I choć to był pierwszy występ po kilkumiesięcznej przerwie, to i tak wyróżniał się na tle pozostałych zawodników.

- Sam jeszcze nie wiem, na co mnie stać - mówił po meczu z Ruchem Chorzów Masłowski. W pojedynku z ekipą ze Śląska bydgoszczanie przerwali serię ośmiu z rzędu ligowych porażek.

- Teraz czas na zwycięstwo. Kto nam zabroni po serii ośmiu porażek rozpocząć serię ośmiu wygranych? Jesteśmy w stanie tego dokonać - zapowiada Paweł Strąk. W meczu z Ruchem grał on na środku obrony. Czy teraz będzie podobnie? Niekoniecznie, bo na boisko wraca Andre Micael. Portugalczyk musiał pauzować po tym, jak zobaczył w Poznaniu czerwoną kartkę. Podobnie zresztą, jak Piotr Petasz, tyle, że on musi jeszcze swoją karę ciągle odbywa.

Niedzielne spotkanie w Szczecinie ma być dla naszych piłkarzy szansą na przełamanie się.

- Na pewno wygrana bardzo by podbudowała drużynę. Rozmawiałem z trenerem Rumakiem, który jest zadowolony z pracy, jaką piłkarze wykonują. Widać, że zawodnicy przede wszystkim fizycznie wyglądają znacznie lepiej. To powinno przynieść efekty - opowiada Radosław Osuch, właściciel Zawiszy.

Pojedynek w Szczecinie będzie wprowadzeniem do tego, co czeka nas potem. Kolejne dla mecze w T-Mobile Ekstraklasie Zawisza zagra na własnym stadionie i to z mocnymi rywalami. Pierwszym będzie aktualny wicelider tabeli GKS Bełchatów, a drugim lider z Warszawy.