Sebastian Ziajka: Właściwie tam mnie nie powinno być

Prawy obrońca bydgoskiego Zawiszy był współautorem zwycięskiego gola dla zespołu. To on dograł piłkę w 87 min do Michała Masłowskiego
Obserwuj autora na twitterze @WBorakiewicz

Przypomnijmy, z lewej strony centrował Alvarinho. Piłka przeleciała na drugą stronę pola karnego. Tam był Ziajka, który wyprzedził obrońcę GKS i zagrał wzdłuż bramki. Piłka przeleciała jeszcze między nogami Błażeja Telichowskiego, a Masłowski dopełnił formalności.

Wojciech Borakiewicz: Powiedzmy sobie szczerze, że ciebie w tamtym miejscu pola karnego powinno raczej nie być.

Sebastian Ziajka: No tak, ale najważniejsze są trzy punkty. Już nieważne, kto się znalazł i gdzie. To była sytuacyjna piłka. Poszedłem za nią, udało się dograć i Michał trafił.

Wierzysz, że to już będzie przełamanie?

- Wierzę, że tak się stanie. Tego naprawdę bardzo potrzebowaliśmy.

Zaczęło się fatalnie, od niepotrzebnego karnego.

- Za dużo tego w całej rundzie. Takie błędy trzeba wykluczyć i będzie dobrze.

Jak pomogła gra Herolda Goulona i Michała Masłowskiego?

- Na pewno to pomogło. Każdy zawodnik jest potrzebny na boisku, aczkolwiek ta dwójka to ważne ogniwa zespołu.

Teraz czeka was znacznie trudniejszy rywal, warszawska Legia.

- Każdy jest trudny. Legia tak samo jak inni. Wierzę, że uda się nam teraz powtórzyć wyniki z Superpucharu i ubiegłej jesieni.

Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz