Sport.pl

Zawisza ma bramkarza godnego ekstraklasy. Oby tak było

Zawisza ma wreszcie bramkarza i drużynę, która nie składa broni po utracie gola. Ma też pierwszy punkt z wyjazdów w tym sezonie. Niestety tylko jeden i dlatego bydgoska drużyna nie zdołała poprawić szans w walce o utrzymanie w ekstraklasie.
Po sześciu z rzędu wyjazdowych porażkach w meczach wyjazdowych remis z Koroną jest odmianą. Niestety na razie niewielką. Piłkarze Zawiszy mają bowiem osiem pkt i tracą już sześć do 15. w tabeli Ruchu Chorzów. Dystans do strefy bezpiecznej od lęku o spadek nie zmienił się na ani na jotę - to ciągle aż 10 punktów. Matematycznie jest więc tak samo źle. Podobnie, jak w wielu poprzednich meczach zawiszanie bardzo szybko, i to jako pierwsi, stracili gola. Z Górnikiem Zabrze przydarzyło się im to 6. minucie, Lechem w 12., Górnikiem Łęczna w 10., Wisłą nawet w 1. W Kielcach feralna dla bydgoszczan była znowu 10. minuta. Piotr Malarczyk mocno i precyzyjnie strzelił z 20 metrów. To był za łatwo stracony gol, niestety ciągle w złym stylu Zawiszy z tego sezonu. Na szczęście MVP bydgoszczan w sobotnim meczu był Grzegorz Sandomierski. Trener Mariusz Rumak postawił na niego po 2 miesiącach przerwy (od czasu porażki 2:6 z Lechem bronił Andrzej Witan). Sandomierski wybronił dwa razy sam na sam: z Przemysławem Trytko i Olivierem Kapo. Miał też szczęście, ale dobry bramkarz nie może się bez niego obyć. Kapo spudłował, kiedy stał 3 metry przed bramką. Postawa bramkarzy to była do tej pory pięta achillesowa Zawiszy. Zawodzili obaj. Znaleźli się na szarym końcu rankingu ekstraklasy, jeśli chodzi o skuteczność interwencji. Bronili co drugi strzał.

W Kielczach zawodnicy Korony strzelali celnie 6 razy. Sandomierski wpuścił dwa gole. Tym razem jego skuteczność była lepsza, wyniosła 66 proc.

Bydgoszczanie w sobotę mieli jeszcze z powrotem Michała Masłowskiego, który wyrównał efektownym wolejem z 20 metrów. Niedługo po wznowieniu gry Zawisza prowadził 2:1. To kolejny plus meczu w Kielcach. Nasz zespół po raz pierwszy w tym sezonie zdołał odwrócić wynik, mimo że na początku przegrywał. Niestety błąd Sebastiana Ziajki, faul, po którym zobaczył drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko, dał szansę Koronie. Kielczanie potem potrzebowali tylko 8 minut na wyrównanie.

Plus nr 3 - nasz zespół nie stracił ducha. W 77 min Kirył Petrow także zobaczył czerwoną kartkę. To był także najlepszy moment, żeby Zawisza zgarnął komplet punktów, ale piłka po strzale z wolnego Samuela Araujo odbiła się od dolnej części poprzeczki. - W naszej sytuacji nie ocenia się tego czy jest pięknie, tylko czy jest skutecznie - ocenił remis Rumak.

Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

Więcej o:
"/> Tak wygląda tabela "polskiej" grupy el. Euro 2020! Sensacja na koniec
 
  • Łukasz Piszczek: Na mundialu było niezbyt miło. A do tego te historie, które były rozkręcane w mediach... Chore Łukasz Piszczek: Na mundialu było niezbyt miło. A do tego te historie, które były rozkręcane w mediach... Chore
  • Komentarze (2)
    Zawisza ma bramkarza godnego ekstraklasy. Oby tak było
    Zaloguj się
    • mr.by

      Oceniono 19 razy 13

      Widać INNY lepszy zespół i to cieszy . Jest nadzieja ale niestety punkty uciekają.

    • f131313

      Oceniono 19 razy 1

      ty Borakiewicz, pół roku temu pisałeś, że porządny bramkarz musi mieć brodę, czym udowodniłeś poziom swojej kompetencji w kwestii, której nie powinieneś nigdy więcej poruszać.

    Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX