Zawisza gra ze Śląskiem. Bohater meczu z Niemcami na Gdańskiej

Po dwóch niezłych meczach wyjazdowych bydgoskich piłkarzy czeka pojedynek na własnym boisku. Rywal jest z górnej półki - Śląsk Wrocław, który przyjeżdża z Sebastianem Milą.
W ligowej tabeli obie drużyny dzieli przepaść - 20 pkt różnicy jest między trzecim Śląskiem a zajmującym ostatnie miejsce Zawiszą. Na szczęście w piłce nożnej niespodzianki się zdarzają i właśnie na jej sprawienie liczyć będą dziś bydgoszczanie.

Ostatnie dwa pojedynki nasi piłkarze rozegrali na wyjazdach. Z obu przywieźli po punkcie. Najpierw podopieczni Mariusza Rumaka zremisowali 2:2 w Kielcach z Koroną, a tydzień temu z Jagiellonią w Białymstoku było 0:0. Co ważne, bydgoszczanie w każdym z tych spotkań prezentowali się co najmniej przyzwoicie, do końca walcząc o komplet punktów. Niestety, nie udało się.

- Koniec z chwaleniem za dobrą grę. Czas na zwycięstwa - zapowiada trener Rumak. Szkoleniowiec Zawiszy w poniedziałek mógł odetchnąć z ulgą. Wyniki badań lekarskich wykazały, że z kręgosłupem Herolda Goulona jest wszystko w porządku. Po upadku na zmrożoną murawę w Białymstoku Francuz przedwcześnie musiał upuścić boisko. - Jest gotowy na Śląsk - zapewnia Rumak.

Ekipa z Wrocławia w obecnym sezonie gra o zupełnie inne cele niż Zawisza. Prowadzony przez Tadeusza Pawłowskiego zespół długo był rewelacją rozgrywek. Dopiero niedawno wrocławianie złapali zadyszkę. W ostatnich czterech spotkaniach ekipa z Dolnego Śląska na swoim koncie zapisała zaledwie 3 pkt. To niewiele, ale i tak goście są faworytem meczu.

Największą gwiazdą Śląska jest Sebastian Mila. Po tym, jak grający w pomocy zawodnik strzelił dla reprezentacji Polski gola pieczętującego zwycięstwo w meczu Niemcami w Polsce, zapanowała wręcz "Milomania". Od kilku dni we Wrocławiu Mila znowu stał się tematem nr 1. Wszystko za sprawą wieści o jego transferze do Lechii Gdańsk.

Zdecydowanym przeciwnikiem odejścia piłkarza jest trener Pawłowski. Ale to akurat najmniejszy problem. Największym są pieniądze. Gdańszczanie oferują 200 tys. zł. Tymczasem Śląsk nie chce słyszeć o kwocie niższej niż 500 tys. euro.

Bydgoscy kibice zobaczą dziś Milę na boisku przy ul. Gdańskiej. Po kontuzji do gry wraca też Mateusz Machaj. Z Zawiszą nie zagra natomiast podstawowy obrońca zespołu, Brazylijczyk Dudu.

- Nieważne jest dla nas, że gospodarze zajmują ostatnie miejsce w tabeli. Zawisza bardzo potrzebuje punktów i dlatego czeka nas bardzo trudne zadanie - mówi trener Śląska.

Początek dzisiejszego meczu o 18.

Więcej o: