Felieton. Szczęście dzieci warte akcji Zawiszy

Jeden uśmiech szczęśliwego dziecka więcej znaczy niż mnóstwo innych rzeczy na świecie - tych poważniejszych i zwykle ocenianych jako zdecydowanie bardziej zasadniczych. Dlatego nawet tylko dla tego uśmiechu, chwili szczęścia, dla radosnego uścisku i objęcia na boisku przy ul. Traugutta, w Bydgoskim Zespole Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych zapisanej na tym zdjęciu warto było, żeby Zawisza zorganizował akcję ?Słodycze za bilet?.
Jakub Smektała, piłkarz bydgoskiego klubu, jest szczęściarzem, że akurat jemu trafiło się tak bardzo z bliska poczuć moc dziecięcej radości i podziękowania. Razem ze swoimi kolegami z zespołu, Pawłem Strąkiem i Sebastianem Ziajką przewiózł na Traugutta pół tony słodyczy, zebranych przez Zawiszę przy okazji meczu z Lechem Poznań. Pomysł właściciela klubu, Radosława Osucha, był prosty. Każdy, kto przyniesie słodycze za około 10 złotych - mogło być więcej, ale wystarczyło i mniej - będzie mógł kupić bilet na pojedynek z Lechem za symboliczną złotówkę. Akcja wypaliła ponad spodziewaną miarę. Klub zebrał 500 kilogramów słodyczy. Jeśli przyjąć, że za 10 zł można kupić mniej więcej pół kilograma cukierków, wafelków itd, to około tysiąca osób zechciało obdarować świątecznym prezentem podopiecznych zespołu placówek opiekuńczo-wychowawczych. Do tego, niejako przy okazji, sami dostali bilet za złotówkę i zobaczyli, jak Zawisza wygrał z Lechem.

We wtorek, dzień po świętach, kolejny piłkarski pojedynek bydgoskiego zespołu - tym razem z Pogonią Szczecin. Klub nie zwalnia tempa i zaprasza do drugiej odsłony akcji "Słodycze za bilet". Rywal na boisku mniej atrakcyjny niż Lech, ale dopingowanie znakomicie w tym roku grającej drużyny zyskało przecież jeszcze jeden bonus.

Do zobaczenia więc we wtorek o 20.30 na Gdańskiej 163 - najlepiej oczywiście z dużą paczką słodyczy, które da się potem zamienić choć na jeden dziecięcy uśmiech.