Od zera do bohatera. Jak Zawisza zdobył szacunek

W dwa miesiące piłkarze Zawiszy stali się z pośmiewiska sportowej Polski najsprawniejszą machiną promocyjną Bydgoszczy. Eksperci podziwiają ich zwycięską serię, a na stadionie zjawia się coraz więcej kibiców. Tak długą passą ligowych wygranych mogą się jeszcze szczycić w Europie m.in. Barcelona oraz Arsenal.
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

Wielkie zdjęcie roześmianych zawodników bydgoskiej drużyny zamieścił na pierwszej stronie wczorajszy "Przegląd Sportowy". Alvarinho, Mica, Bartłomiej Pawłowski i Andre Micael cieszą się na nim z pierwszego gola strzelonego we wtorkowym meczu z Pogonią Szczecin. Kilkanaście dni wcześniej, po wygranej z Ruchem Chorzów, analizowałem dla czytelników ogólnopolskiego wydania "Wyborczej" fenomen przemiany bydgoskiej drużyny, którą jesienią każdy z rywali lał jak chciał, a teraz wszyscy drżą przed pojedynkiem z nią.

Lider 2015 roku

O Zawiszy mówi się i pisze pozytywnie - z wielu powodów. Piłkarska drużyna bije własne klubowe rekordy, i to z bardzo długą brodą. Zwycięstwo 2:1 z Pogonią było piątym z rzędu w ekstraklasie. 50 lat temu, w sezonie 1965/66, gdy zawiszanie grali po raz drugi w swej historii w piłkarskiej elicie, wygrywali cztery razy z rzędu.

W naszej ekstraklasie w tym roku nie mają sobie równych, są zdecydowanie najlepszym zespołem. W siedmiu meczach zdobyli aż 17 pkt - już prawie dwa razy więcej niż w 19 spotkaniach jesienią 2014.

Seria Zawiszy liczy się także za granicą. Na palcach dwóch rąk można wymienić nazwy drużyn występujących w europejskich ligach, które mogą się pochwalić podobnie imponującą passą pięciu zwycięstw z rzędu. Według serwisu Whoscored.com, który zlicza piłkarskie statystyki w Europie, identyczny dorobek jak Zawisza mają m.in. Sevilla i Barcelona, Arsenal i Manchester United, Bayer Leverkusen, Lazio oraz Dynamo Kijów.

- Bydgoska drużyna zyskała dzięki swoim wynikom pewność siebie - chwalił ją Marcin Robak, napastnik Pogoni Szczecin, jeden z najlepszych graczy ekstraklasy.

- Zawisza ma nie tylko pewność siebie. Ma także styl gry. Dzięki temu wygrywa - mówi Grzegorz Mielcarski, były reprezentant Polski i ekspert Canal+, który komentował ostatni mecz piłkarzy w Bydgoszczy.

Kibice wspierają Zawiszę

Razem z grą i wynikami zmienia się atmosfera na stadionie. W telewizyjnych transmisjach nie słychać już, jak kilka miesięcy temu, złośliwych przytyków pod adresem słabej frekwencji na bydgoskim stadionie. Mielcarskiemu podobał się we wtorek, jak określał, "żywiołowy doping" kibiców. Jest ich zresztą coraz więcej. Jeszcze w lutym na ul. Gdańską przychodziło ledwie ponad tysiąc osób. Teraz widownia jest znacznie większa. Na meczu z Lechem Poznań było ponad pięć tysięcy kibiców - wynik najlepszy od ponad roku. Okazało się, że ta rekordowa liczba to nie tylko "efekt Lecha". Pojedynek z Pogonią, mimo nietypowego terminu (wtorkowy wieczór po świętach), obserwowało ponad 4 tys. widzów.

Główną przyczyną są oczywiście znakomite wyniki zespołu - kolejne wygrane przyciągają kibiców - ale wypaliły także pomysły promocyjne w klubie. Strzałem w dziesiątkę okazała się akcja "Słodycze za bilet". Kibice przynosili do kasy słodkości, a w zamian mogli kupić bilet za złotówkę. Po pierwszej edycji akcji klub przekazał podopiecznym Bydgoskiego Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych pół tony słodyczy.

Piękna passa wygranych nie zapewniła jednak jeszcze Zawiszy osiągnięcia kluczowego sukcesu - utrzymania w ekstraklasie. Drużyna trenera Mariusza Rumaka choć szybko odrabia straty, ciągle jest ostatnia w tabeli. Już siedem długich miesięcy przeciwnicy patrzą na bydgoski zespół z góry, choć od kilku tygodni z coraz większym lękiem wobec postępów w grze i wyników.

Dodatkowo już w niedzielę spoglądanie z góry się może skończyć. Piłkarze Zawiszy zagrają tego dnia na wyjeździe z GKS Bełchatów. Jeśli znowu wygrają, a straci punkty Ruch Chorzów, piłkarze Rumaka oddadzą czerwoną latarnię ekstraklasy.

DZIESIĘĆ NAJLEPSZYCH ZIMOWYCH TRANSFERÓW