Rumak się przyznaje: Nie patrzyłem na mecz Lecha z Błękitnymi

- Mecz Lecha z Błękitnymi? Nie oglądałem. W tym czasie patrzyłem na nagranie wideo, jak Lech grał z Bełchatowem - mówi szkoleniowiec bydgoskiego Zawiszy Mariusz Rumak
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

W niedzielę o 15.30 jego piłkarze rozpoczynają mecz z GKS Bełchatów. Zawisza jest ciągle ostatni w tabeli. Rywal zajmuje 14. pozycję, ale to bydgoszczanie straszą przeciwnika pięcioma zwycięstwami z rzędu. - Nie jesteśmy faworytem w meczu z Bełchatowem, bo ta drużyna bardzo dobrze gra u siebie i jest przed nami w tabeli. Nie ma podstaw, poza ostatnimi wynikami, żeby sądzić, że będziemy faworytem. Nie czujemy się także w tej roli w żadnym z tych meczów, które są przed nami. Tak będzie, dopóki nie pójdziemy w górę tabeli. Jestem przekonany, że taki awans nastąpi, a wtedy będziemy grali jako zespół z wyższej pozycji - mówi szkoleniowiec bydgoskiego zespołu, który przez ostatni tydzień analizował grę zespołu z Bełchatowa. Robił to nawet w czwartek wieczorem, kiedy Lech Poznań, zespół prowadzony wcześniej przez Rumaka, toczył bój o awans do finału Pucharu Polski - W tym czasie patrzyłem na nagranie wideo, jak Lech grał z Bełchatowem - stwierdza Rumak.

Według niego trudno określić, jaki styl wybierze GKS, którego dopiero w drugim spotkaniu poprowadzi nowy trener Marek Zub. - Sam zadaję sobie pytanie, czy pan trener Zub zdecyduje się nas zaatakować, jak w drugiej połowie zaatakował Lecha, czy też postawi na jednego napastnika i będzie czekał na kontrataki, bo w tym są bardzo groźni przy dużej szybkości i niezłej grze Piecha albo Ślusarskiego - ocenia szkoleniowiec Zawiszy. - Bardzo trudno jest się w 100 procentach przygotować do tego spotkania, bo jest nowy trener. Dlatego analizowałem sposób grania tylko w ostatnim meczu z Lechem. Każdy szkoleniowiec ma swoje pomysły, a dziś trener Zub podejmuje decyzje i będzie ustawiał zespół - dodaje.

Przypomnijmy, że bydgoska drużyna jest niepokonana w tym roku. - Lepsza gra to wypadkowa trzech sytuacji. Jedna rzecz: wygrywamy i zawodnicy mają więcej pewności siebie. Zdobywają bramki w sytuacjach, które są trenowane w tygodniu. Dodaje im to pewności siebie, indywidualnie i zespołowo. Jest łatwiej. Druga sprawa, która wyszła z Pogonią: dobre predyspozycje do gry kombinacyjnej ma Cornel Predescu. Dopóki miał siły, bo był po chorobie, to się akcje w środku pola wiązały. I trzecia rzecz. Nie mówiłem o tym wcześniej, ale my od początku okresu przygotowawczego mamy duży problem z boiskami. Nie mamy gdzie trenować. Główna płyta była słaba w meczu z Pogonią, przecież gdyby piłka nie skoczyła Bartkowi Pawłowskiemu, byłoby 2:0 już w pierwszej połowie. Nasze boisko treningowe jest cały czas remontowane. Dopiero w ostatnim okresie, od Wielkanocy, korzystamy z obiektu przy Sielskiej. Tam jest niezłe boisko. Mogliśmy potrenować i płynność gry jest lepsza - ocenia Rumak.

W niedzielę trener Zawiszy będzie miał do dyspozycji wszystkich piłkarzy, także Iwana Majewskiego, który opuścił boisko w końcówce meczu z Pogonią. - Trenował indywidualnie. Od piątku wrócił do zajęć z zespołem - informuje.

Obserwuj autora na twitterze @WBorakiewicz