Sport.pl

Obrońca Legii: Zawisza? Ich gra robi duże wrażenie

- Cieszę, że bydgoszczanie tak dzielnie walczą o utrzymanie się w lidze. Choć tak szczerze mówiąc, mam nadzieję, że miny moich kolegów akurat po meczu z Legią nie będą najbardziej szczęśliwe - mówi Igor Lewczuk. Mecz Legia - Zawisza w niedzielę o 18.
Rozmowa z Igorem Lewczukiem

Waldemar Wojtkowiak: Teoretycznie wynik meczu lidera tabeli z ostatnim zespołem powinien być łatwy do przewidzenia

Igor Lewczuk (były piłkarz Zawiszy): Ale tylko teoretycznie. Forma Zawiszy w tym roku robi wielkie wrażenie. Musi budzić szacunek. Z drugiej jednak strony to my przewodzimy tabeli i gramy u siebie. Praktycznie zatem jesteśmy faworytem i zrobimy wszystko, by nie zawieść.

Dla kibiców w Bydgoszczy Legia kojarzy się nie tylko z Igorem Lewczukiem, ale też i z Michałem Masłowskim. Temu drugiemu jednak wiosną nie idzie najlepiej.

- Nie do mnie należy ocena gry Michała. W Zawiszy był on pierwszoplanową postacią na boisku. Każda akcja przez niego przechodziła. To on grał pierwsze skrzypce w ofensywie. W Legii graczy, którzy chcą brać ciężar rozgrywania piłki na siebie, jest więcej. Michał musi dostosować się do tego stylu.

A może chodzi o te słynne już pół roku, które każdy piłkarz potrzebuje na aklimatyzację w Legii?

- Coś w tym jest. Michał jest stonowanym, spokojnym człowiekiem. Potrzebuje czasu na aklimatyzację.

Oglądał pan tegoroczne mecze Zawiszy?

- Nie widziałem ostatniego z GKS-em Bełchatów, ale poprzednie miałem okazje. Także jestem na bieżąco z tym, co dzieje się w klubie.

I co pan myśli o grze drużyny?

- Nie ma mnie w środku zespołu, więc mogę oceniać to tylko z boku. Moim zadaniem znacznie poprawiło się przygotowanie motoryczne. Poza tym jesienią mieli trochę pecha. Gdzieś tam zawsze czegoś brakowało, czasem niewiele, ale jednak. Ogólnie jest kilka czynników, które miały wpływ na zmiany. Na pewno jednym z nich są nowi piłkarze, którzy dali jakość zespołowi.

Tak mocną, by wygrać na Łazienkowskiej?

- Na Legii większość drużyn cieszy się z remisu, a zwycięstwo jest już wielkim sukcesem. Wszyscy skupiają się na tym, by zagrać uważnie w obronie. Na szczęście z czasem odstępy między piłkarzami stają się większe i gra się łatwiej z takim rywalem. Jeśli chodzi o Zawiszę, to sześć wygranych z rzędów dało im mocnego kopa. Teraz nikt ich nie spisze na straty, tak, jak miało to miejsce po rundzie jesiennej. My też musimy uważać.

Jak pokonać Zawiszę?

- Trzeba zagrać po prostu mądrze.

I trzeba jeszcze nie faulować przed polem karnym, bo Alvarinho uwielbia rzuty wolne.

- Widziałem to jego wyborne uderzenie w meczu z Pogonią. Robi wrażenie. Tyle że on jest groźny nie tylko przy strzałach z rzutów wolnych. W ogóle nieźle się prezentuje. Podobnie jak cały zespół. Jak się ich obserwuje, to ciężko dostrzec słabe punkty. W końcu mają też świetnego prawego obrońcę, nie to, co kiedyś.

Kilku kolegów jeszcze w składzie Zawiszy pan ma.

- Oczywiście. Bardzo się cieszę, że bydgoszczanie tak dzielnie walczą o utrzymanie się w lidze. Choć tak szczerze mówiąc, mam nadzieję, że miny moich kolegów akurat po meczu z Legią nie będą najbardziej szczęśliwe.

Więcej o: