Piłkarz Zawiszy: Zmarnowałem niezłą okazję

Sebastian Kamiński wszedł po przerwie. To był debiut zawodnika Zawiszy na stadionie Legii - Wrażenia fajne, ale szkoda, że przegraliśmy - mówi prawoskrzydłowy bydgoskiej drużyny.
Obserwuj autora na Twitterze @WBorakiewicz

Kamiński zmienił w 46. min Bartłomieja Pawłowskiego. Trener Mariusz Rumak był niezadowolony, przede wszystkim z powodu kilku strat tego piłkarza w pierwszej połowie, kiedy niepotrzebnie wchodził w drybling, zamiast podać do kolegi z zespołu.

- Wszedłem, żeby trochę rozruszać naszą drużynę. Próbowałem to zrobić w miarę możliwości. Strzelałem dwukrotnie na bramkę Legii. Za pierwszym razem to było uderzenie z dużej odległości, niestety niecelne. Z tej drugiej próby jestem strasznie zły na siebie. To była niezła okazja. Trafiła do mnie wycofana piłka z pola karnego. Odległość była fajna, ale nie trafiłem dobrze. Piłka przelała mi się na stopie. Szkoda bardzo tej szansy - mówi Kamiński.

- Wrażenia po meczu fajne. Adrenalina była na wysokim poziomie. Na boisku czułem się jednak jak w normalnym meczu, każdym innym. Kilka spotkań w końcu w ekstraklasie już zagrałem. Nie było więc żadnego stresu. On minął po pierwszych kolejkach. Teraz jest już coraz lepiej - dodał zawodnik pozyskany zimą z I-ligowej Floty Świnoujście.

Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz