Kibol, czyli książę duński. Ma swoje być albo nie być [FELIETON]

Hamletowski dylemat mają do rozstrzygnięcia kibole Zawiszy. Prawdziwe, nie żadne tam wymyślone i wydumane "być albo nie być" ich czeka. A do tego znacznie boleśniejszy mają kłopot na głowie niż książę duński, który zapytywał w zadumie: "Kto postępuje godniej: ten, kto biernie stoi pod gradem zajadłych strzał losu, Czy ten, kto stawia opór morzu nieszczęść i w walce kładzie im kres?"
Kibole ogłosili bowiem kilka dni temu publicznie, że przerywają bojkot bydgoskiego Zawiszy - na jeden dzień, nie na zawsze, na szczęście. Postanowili, że w piątek przyjdą na stadion, żeby wesprzeć głośno i z przytupem bramkarza rywali Sergiusza Prusaka. Zasłużył się im, bo trzy miesiące temu paradował w Bydgoszczy w przerwie spotkania w pomarańczowej bluzie z napisem "Nie ma, że boli, Zawisza to klub kiboli".

Radosław Osuch, właściciel bydgoskiego klubu, zaproponował im jednak wczoraj nowe hasło do zrealizowania: "Nie ma że boli, zapłać Zawiszy 200 złotoli". Ustalił specjalną ofertę biletową dla wszystkich tych "fanów" drużyny, którzy postanowili, że w piątek przyjdą po raz pierwszy od dawna na stadion, żeby zobaczyć Górnika Łęczna i jego bramkarza. Ceny za wejście po 200 i 150 złotych - jak dla Gold VIP-ów. Wszyscy pozostali, chodzący i wspierający drużynę w tym roku, dostali 90-procentową zniżkę i zapłacą normalnie, po 20 i 15 złotych. Mówiąc wprost - ceny jak z katalogu Gold VIP to propozycja dla bojkotujących zespół, nazywających piłkarzy "wkładami do koszulek" niegodnymi miana zawiszan.

Trudno powiedzieć, ilu kiboli zamierzało się wybrać w piątek na stadion przy ul. Gdańskiej. Można jednak bez zbędnego ryzyka obliczyć, że w Bydgoszczy mamy od wczoraj od tysiąca do dwóch tysięcy Hamletów. Dylemat do rozstrzygnięcia nie byle jaki dostali. Kąśliwe "strzały losu" posłał w ich stronę znienawidzony przez nich Radosław Osuch. Mogą oczywiście poświęcić po 200 i 150 złotych, żeby zademonstrować swój podziw dla Sergiusza Prusaka i ściskać kciuki za porażkę Zawiszy w bardzo ważnym pojedynku o utrzymanie w ekstraklasie. Może by się i dało tyle wysupłać, w końcu od ponad roku nie chodzą i na biletach oszczędzili. Zasilą jednak wtedy kasę Osucha. Kilkadziesiąt tysięcy złotych może nawet mu wpadnie. A przecież kpili z niego, że bilety za cukierki rozdaje i za złotówkę wciska. A teraz proszę bardzo - cenę bardzo godną ustalił. I w gruncie rzeczy już trochę kiboli żal, bo ten Hamlet od Szekspira niezbyt dobrze przecież skończył.

Obserwuj autora na twitterze @WBorakiewicz