Zawisza: stan strat na koniec czerwca. Będą kolejne?

Trzynastu piłkarzy opuściło w czerwcu bydgoską drużynę. Czternasty - Kamil Drygas - ma ofertę z Pogoni Szczecin. - Cena mnie nie zadowala - mówi właściciel Zawiszy, Radosław Osuch.




Najszybciej odeszli obaj podstawowi stoperzy: Andre Micael i Luka Marić. Skończyło się także wypożyczenie z Lechii Bartłomieja Pawłowskiego. Potem dołączyli do nich kolejni zawodnicy: Grzegorz Sandomierski, Josip Barisić, Sebastian Ziajka, Wojciech Kaczmarek, Stefan Denković, Cristian Pulhac, Cornel Predescu, Jakub Wójcicki. Od poniedziałku wiadomo, że Iwan Majewski zostanie zawodnikiem rosyjskiego Anży Machaczkała (czekały go jeszcze testy medyczne), a Jakub Świerczok podpisał dwuletni kontrakt z Górnikiem Łęczna.

Poza Denkoviciem i dwoma Rumunami: Pulhacem i Predescu, którzy szukają klubów, pozostali zawodnicy odeszli do ekstraklasy w Polsce, Portugalii lub Turcji, ewentualnie Chorwacji (Marić jeszcze nie podpisał nowej umowy).

- W tym gronie byli także zawodnicy, którym skończyły się kontrakty, jak Marić, Andre Micael czy Barisić. Po dobrej wiośnie gracze Zawiszy mają dobrą markę i zgłosiły się po nich kluby z ekstraklasy. Nie jestem w stanie finansowo rywalizować z nimi. W tej grupie zawodników, którzy nie musieli odejść, bo mieli ważne umowy, żałuję straty Kuby Wójcickiego. Dostał ofertę z Cracovii. W Zawiszy był pięć lat. Uznałem, że nie zrobię mu tego i go nie zatrzymam - tłumaczy właściciel Zawiszy, Radosław Osuch - Jestem za to zadowolony z transakcji z Anży Machaczkała. Nie ma mają teraz tylu pieniędzy, co kilka lat temu, ale to jednak rosyjska ekstraklasa - dodaje.

Przyczyny masowego odejścia są głównie finansowe. Kluby z I ligi, pozbawione pieniędzy za prawa do transmisji z nc+, a to przynajmniej 6 mln zł, nie mają szans na rywalizację z drużynami ekstraklasy.

Czternasty w kolejce do odejścia jest Kamil Drygas, którego chce Pogoń Szczecin. We wtorek w południe rozmawiał z Osuchem o swoim dalszym losie. Pogoń negocjuje z Zawiszą już kilka tygodni. Cena odstępnego, proponowana przez klub ze Szczecina wynosiła 100 tys. zł - Była za niska i nadal jest za niska. Rozmawiałem z Kamilem i nie chcę, żeby odszedł. Jednak pozostawienie w zespole zawodnika niezadowolonego też przynosi ryzyko - mówi Osuch.

Kwestia "Drygas w Zawiszy" jest więc nadal nierozstrzygnięta. Podobnie jest z trenerem Mariuszem Rumakiem, który ma kontrakt z bydgoskim klubem. Czeka jednak ciągle na to, jak będzie wyglądał skład zespołu w I lidze.

Pięć tygodni przed inauguracją rozgrywek ewentualna jedenastka wyglądałaby następująco: Węglarz- Ciechanowski, Nawotczyński, Wełnicki, Gołdyn- Smektała, Drygas, Strąk, Kamiński- Łukowski-Alvarinho.

Na razie więc mało pewnie zachęcająco dla Rumaka, skoro i np. miejsce Drygasa w Zawiszy ciągle jest niewiadomą.

Na treningi przyjeżdżają testowani piłkarze, ale to z reguły gracze młodzi lub bardzo młodzi jak np. niespełna 18-letni Adrian Młynarczyk z Gwarka Zabrza.

- Mamy sześciu-siedmiu piłkarzy doświadczonych, wytypowanych do wzmocnienia. Musimy jednak czekać na rozstrzygnięcia transferowe w ekstraklasie, z takich samych powodów, z jakich nie możemy z 16 klubami ekstraklasy rywalizować w zatrzymaniu naszych zawodników. - tłumaczy Osuch.

Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz