Dwanaście sportowych wydarzeń 2012 roku - wstrząsnęły Bydgoszczą

Końca świata nie było, ale dotknął nas dość blisko. Zdarzyła się nam w minionym roku tragedia olimpijska prosto z miasta Szekspira, dramat południowoafrykański w wykonaniu kujawsko-pomorskiej wojewody oraz farsa - w ogóle nieśmieszna i żałosna niestety - z poszukiwaniem prezesa Polonii w roli głównej. To nie był dobry rok dla bydgoskiego sportu.
Ewa Mes Ewa Mes Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta

Wojewoda Mes odwołuje RPA

Największa marketingowa klęska Bydgoszczy roku zdarzyła się miastu z powodu sportowego wydarzenia. Odbijało się to głośnym echem w kraju i ciągnęło przez kilka miesięcy. Po raz pierwszy w czerwcu, kiedy Polski Związek Piłki Nożnej ogłosił, że 12 października reprezentacja Polski zagra z drużyną RPA na stadionie Zawiszy. Skrytykował ten pomysł Zbigniew Boniek, bo ?mamy piękne stadiony zbudowane na Euro i na nich powinna grać reprezentacja?. Potem zaczęła się nagonka na stadion ? bo ?posiada lekkoatletyczną bieżnię wokół boiska i miasto, które ?nie umie zorganizować bezpiecznie meczu?. Krytycy wypominali bijatykę kiboli Lecha i Legii w trakcie finału Pucharu Polski 2011. Gdy ta dyskusja ucichła, we wrześniu, bombę odpaliła wojewoda Ewa Mes. Zabroniła organizacji meczu na stadionie Zawiszy, który według niej nie spełnia wymogów bezpieczeństwa. Powołała się na także na tajne informacje policji o szykowanych przez kibiców Zawiszy zamieszkach. Na nic się zdały protesty prezydenta Bydgoszczy, szefów Zawiszy i Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej. Wojewoda Mes, najprawdopodobniej już na zawsze, zamknęła stadion przed polską reprezentacją piłkarską.

Rachael Adams Rachael Adams Daniel Rutkowski

Rachael Adams zdobywa sieć

Amerykańska siatkarka trafiła do Polski prosto z uniwersytetu w Teksasie i błyskawicznie zdobyła ogromną popularność. Najpierw dała się poznać jako bystra, inteligentna i szczera obserwatorka rzeczywistości w swoim blogu: ?Życie w mieście, którego nazwy nie potrafię wymówić?. Przeżycia 23-letniej dziewczyny z USA, która w swojej pierwszej sportowej wyprawie poza ojczyznę trafiła do Bydgoszczy, opisane w Gazecie Wyborczej i portalu gazeta.pl stały się hitem internetu. Blog Adams zyskał na popularności, a jej opowieść o zakupach w Tesco trafiła nawet do świątecznego, sportowego quizu roku w portalu gazeta.pl. Zapytano w nim o najlepszego przyjaciela Amerykanki w Polsce. Odpowiedź prawidłowa: samoobsługowa kasa w Tesco.

I jak wojewoda Mes źle przysłużyła się wizerunkowi Bydgoszczy, siatkarka Pałacu dała miastu wiele pozytywnych skojarzeń. A na dodatek jest też świetną zawodniczką ? najlepszą środkową Orlen Ligi

Beata Mikołajczyk pręży, dla żartu, muskuły, na poolimpijskim spotkaniu Beata Mikołajczyk pręży, dla żartu, muskuły, na poolimpijskim spotkaniu Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja gazeta

Beata Mikołajczyk broni honoru

Podwójna medalistka olimpijska ? tak teraz można już tytułować kajakarkę UKS Kopernik. Podopieczna trenera Wiesława Rakowskiego stanęła na podium igrzysk cztery lata temu w Pekinie i to samo zrobiła w sierpniu na torze regatowym Eton. Konkurencja ta sama ? kajakowa dwójka na dystansie 500 metrów. W Pekinie, gdzie bydgoska sportsmenka zdobyła złoto, jej partnerką była Aneta Konieczna, a w na igrzyskach w Londynie ? Karolina Naja. Mikołajczyk obroniła honor polskich kajaków i bydgoskiej ekipy olimpijskiej ? to akurat wspólnie z wioślarką Magdaleną Fularczyk. Brązowy medal z Londynu potwierdził sportową klasę Mikołajczyk, która szykuje się już na swoje trzecie igrzyska w Rio de Janeiro.

Czterodniowy prezes od żużla

Maciej Korda był prezesem żużlowej spółki Polonia niespełna tydzień ? to była najkrótsza kadencja w dziejach klubu. Przerwali ją faktycznie prezydent Rafał Bruski i jego zastępca Sebastian Chmara. Kordę wybrała rada nadzorcza ŻKS Polonia po dwumiesięcznych mękach i dwóch podejściach do konkursu. Podczas pierwszej rozmowy w ratuszu okazało się, że może on być prezesem Polonii tylko w poniedziałki, środy i czasem w piątki. W pozostałe dni tygodnia musi zostać u siebie w Tucholi, bo kieruje tam spółdzielnią Tuchmet. Głównym bohaterem tej żałosnej forsy była jednak w komplecie trzyosobowa rada nadzorcza Polonii, która uznała, że Korda jest najlepszym kandydatem na stanowisko. Czterodniowy prezes, po spotkaniu z Chmarą, sam zrezygnował, a w kilkanaście godzin później rada nadzorcza powołała Jarosława Deresińskiego ? nowego szefa klubu.

Marcin Dołęga Marcin Dołęga Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Marcin Dołęga pisze tragedię

Największy polski faworyt i największy przegrany igrzysk olimpijskich w Londynie. Marcin Dołęga, zważywszy na zimno, sportową wartość swych rywali na ciężarowym pomoście, nie miał prawa zejść z niego bez złotego medalu. Główni rywale nie wystartowali. Został tylko on ? trzykrotny mistrz świata. Sierpniowe popołudnie w Londynie pokazało jednak, że w sporcie zdarzyć się może wszystko. Dołęga nie dał trzykrotnie rady podnieść 190 kilogramów w rwaniu i odpadł z konkurencji. Po trzecim podejściu mógł tylko bezradnie uderzyć dłonią w sztangę. Jakie były przyczyny jego olimpijskiej klęski nie wiadomo. Chciał nawet zrezygnować z kariery, ale zmienił zdanie. Klęska Dołęgi była jednym z rozdziałów tragedii na igrzyskach, jaka przydarzyła się sportowcom Zawiszy, którzy nie przywieźli z Londynu żadnego medalu. Największym osiągnięciem klubu, który miał w reprezentacji trzech mistrzów świata i mistrza Europy było czwarte miejsce kajakarza górskiego, Mateusza Polaczyka.

Piotr Siemionowski podczas mistrzostw świata, które w 2010 roku odbyły się na Malcie w Poznaniu Piotr Siemionowski podczas mistrzostw świata, które w 2010 roku odbyły się na Malcie w Poznaniu Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Siemionowski - tragedii londyńskiej akt drugi

Amerykańskie pismo US Today oceniało przed igrzyskami, że Polska zdobędzie 13 medali. Pięć z nich wg US Today mieli przywieźć sportowcy z regionu: Adrian Zieliński, Marcin Dołęga, Beata Mikołajczyk, Magdalena Fularczyk i Piotr Siemionowski. Ten ostatni, kajakarz, mistrz świata i Europy w sprincie na 200 metrów, wrócił z Londynu w podobnym nastroju jak Dołęga. Siemionowski skończył poza finałem. Prawdopodobną przyczyną katastrofalnego kryzysu formy był, niewinnie wyglądający, mały krwiak między kciukiem a palcem wskazującym. Dla normalnego człowieka ? zaledwie uciążliwość, dla kajakarza i faworyta do złota ? stał się wiosną wielkim problemem. Uniemożliwił na długo normalny trening.

Bohaterka, która mdleje przed kamerami

To jeden z najczęściej powtarzanych wywiadów przeprowadzanych w trakcie igrzysk olimpijskich w Londynie. Reporter TVP Sebastian Parfjanowicz rozmawiał z brązowymi medalistkami w wioślarstwie: Julią Michalską oraz Magdaleną Fularczyk z Lotto/Bydgostii. Nagle Fularczyk traci głos i niemal padał na ziemię. Organizm w taki sposób zareagował na olbrzymi wysiłek. Brąz zawodniczki Lotto/Bydgostii to drugi medal zawodników z Bydgoszczy na igrzyskach. Honor bardzo licznej (co dziesiąty polski olimpijczyk był z Bydgoszczy) ekipy z naszego miasta uratowały więc dwie kobiety ? brązowe medalistki z Londynu.

Paweł Wojciechowski podczas zabiegów Paweł Wojciechowski podczas zabiegów Fot. Łukasz Nowaczyk / Agencja Gazeta

Paweł Wojciechowski i zły los

W styczniu tyczkarz bydgoskiego Zawiszy, odbierał jeszcze honory za swój wielki sukces z roku 2011 ? sensacyjny złoty medal mistrzostw świata. Został ogłoszony Nadzieją Roku. Zajął szóste miejsce w plebiscycie Przeglądu Sportowego na najlepszego sportowca Polski. Już wtedy jednak los krzywił się do niego zamiast uśmiechać. Kończył leczenie złamanej kości jarzmowej ? na treningu wypuszczona z ręki tyczka uderzyła go w twarz. 23-latek z Zawiszy, który jeszcze kilka tygodni wcześniej był jednym z bohaterów filmu kręconego przez Nastassję Kinski, nie wiedział, że to tylko początek złych zdarzeń roku 2012. W czerwcu naderwał mięsień dwugłowy. Stało się to zaledwie dziesięć dni przed końcem terminu na uzyskanie minimum olimpijskiego. Potem już była walka z czasem i bólem, który nie pozwalał na powrót do normalnego treningu tyczkarskiego. PKOl przyznał mu w końcu dziką kartę i Wojciechowski do Londynu pojechał. Mistrz świata nie pokonał jednak na igrzyskach żadnej wysokości. W grudniu zmienił trenera. Powrócił do współpracy z Romanem Dakiniewiczem.

Mecz Piasta Gliwice z Zawiszą Bydgoszcz Mecz Piasta Gliwice z Zawiszą Bydgoszcz Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta

Zawisza nie awansuje do ekstraklasy

Beniaminek I ligi był wiosną bliski tego sukcesu i powrotu do futbolowej elity po 18 latach przerwy. Dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek Zawisza zwyciężył 2:1 z Pogonią Szczecin i awansował na pozycję wicelidera I ligi. Bydgoska drużyna wróciła na miejsce gwarantujące awans po długim czasie. Poprzednio znajdowała się na nim po pierwszej wiosennej kolejce sezonu 2011/2012 i wygranej 4:3 z Olimpią Grudziądz. Potem zespół spadł ? nawet na piątą pozycję. O awansie decydował ostatni mecz sezonu w Gliwicach. Trzeba było zwyciężyć, ale to Piast wygrał 3:0. Latem właściciel klubu Radosław Osuch przebudował zespół i ponownie ruszył do gry o ekstraklasę. Początek był znakomity, ale październikowa zadyszka spowodowała, że Zawisza zajmuje obecnie czwarte miejsce. Przed piłkarzami Jurija Szatałowa są zespoły Floty Świnoujście, Termaliki Nieciecza i Cracovii. Za plecami czas się groźna Miedź Legnica. Wiosną 2013 drugie podejście do ekstraklasy.

Gapiński odkrywa prawdę o Polonii

Sierpniowy remis 45:45 z Włókniarzem Częstochowa na własnym torze byłby tylko kolejnym, niezbyt udanym występem na torze bydgoskich żużlowców, gdyby nie to, co zdarzyło się po nim. Kapitan zespołu Tomasz Gapiński poskarżył się na konferencji prasowej, że klub jest winien pieniądze zawodnikom. Potem ruszyła już lawina złych zdarzeń przy ul. Sportowej. Okazało się, że dług wynosi aż 1,7 mln złotych. Ówczesny prezes Marian Dering ogłosił, że klub pokryje go z kredytu, a potem podał się do dymisji. Rok rozpoczął się już dla Polonii pod złym znakiem. W miejskim budżecie nie znalazły się pieniądze na nowy stadion żużlowy, a nawet na projektowanie obiektu. Miały być na to środki ze sprzedaży terenu przy ul. Sportowej. UKW zgłosił jednak chęć przejęcia tej działki i sprawa zawisła w próżni. Kryzys żużla był także widoczny na trybunach. Kryterium Asów oglądało tylko 2.5 tys. widzów. Średnia w całym sezonie na meczach ekstraligi ledwie przekroczyła 4 tysiące i była przedostatnia w lidze. Grudzień przyniósł na szczęście kilka dobrych informacji. Duet Deresiński ? Kanclerz skompletował zespół z trzema nowymi zawodnikami: Gregiem Hancockiem, Hansem Andersenem i Aleksandrem Łoktajewem.

Do Włókniarza odszedł Emil Sajfutdinow, ale zespół stać na utrzymanie w ekstralidze

Szef Polonii Marian Dering (na zdjęciu w srodku) Szef Polonii Marian Dering (na zdjęciu w srodku) Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja gazeta

Kłócą się prezes z dyrektorem

Zdarzenie numer jedenaście na naszej liście sportowych hitów roku 2012 też jest związane z Polonią. To wstydliwy antyprzebój ? trwająca wiele miesięcy kłótnia między prezesem Marianem Deringiem i dyrektorem sportowym Jerzym Kanclerzem. Poróżnili się na dobre o przedłużenie kontraktu Grzegorza Walaska, jeszcze jesienią 2011 roku. Potem było coraz gorzej. W połowie kwietnia spór wygrał Dering. Kanclerz stracił stanowisko. W oficjalnym piśmie prezes klubu tłumaczył, że dyrektor sportowy łamał zasady ?ładu korporacyjnego w spółce?.

W grudniu Kanclerz wrócił do klubu, razem z nowym szefem, Jarosławem Deresińskim.

Zbigniew Boniek Zbigniew Boniek Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Bydgoszcz rządzi w PZPN

Euro przeszło bokiem, ale związane z fatalnym występem reprezentacji zmiany w Polskim Związku Piłki Nożnej, już dotyczą Bydgoszczy w mocny sposób. Wybory w październiku wyniosły na fotel prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Najsłynniejszy wychowanek Zawiszy wygrał niespodziewanie łatwo walkę o stanowisko po Grzegorzu Lacie. Jednym z najważniejszych wiceprezesów, który odpowiada za sprawy organizacyjno-finansowe został Eugeniusz Nowak, szef Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej. Nowym dyrektorem sportowym jest Stefan Majewski, rówieśnik Bońka. Kandydatem na trenera reprezentacji młodzieżowej został natomiast Piotr Nowak.

Więcej o: