Cztery problemy trenera Tarasiewicza i Zawiszy

Trzy z nich można nazwać szybko i pod nazwiskiem. To Paweł Strąk, Piotr Petasz i Luis Carlos. Czwarty wymaga dłuższego opisu: kto ma strzelać gole dla Zawiszy, jeśli z gry wypadnie Bernardo Vasconcelos
Paweł Strąk na treningu Paweł Strąk na treningu Fot. Krzysztof Szatkowski / Agencja Gazeta

Nr 1 Paweł Strąk

Środek obrony to fundament całej gry defensywnej zespołu. Żeby był trwały musi składać się z dwóch stabilnych elementów. W Zawiszy jest tylko jeden, Portugalczyk Andre Micael Pereira. On ma zawsze pewne miejsce w jedenastce. Tarasiewicz dawał mu jako partnera najpierw Pawła Strąka, a potem Łukasza Skrzyńskiego. Złamana ręka kapitana spowodowała, że Strąk wrócił do jedenastki. Ciągle jednak gra niepewnie. Nawet w meczu pucharowym z GKS Katowice widać było słabości tego zawodnika: mała zwrotność, niecelne podania przy wyprowadzaniu akcji, po których rywal rozpoczynał kontrataki. Tarasiewicz już raz zdecydował się nawet na zastąpienie Strąka przez Herolda Goulon. Tak się stało w meczu z Koroną. Okupił to jednak w ofensywie, gdzie brakowało akcji i podań Francuza. Rozwiązaniem kłopotu jest powrót do zdrowia Skrzyńskiego lub skrócenie dyskwalifikacji Łukasza Nawotczyńskiego. Klub zwrócił się o to do PZPN, ale byłoby to ewenementem, gdyby związek zmniejszył karę wymierzoną za udział w korupcji.

Piotr Petasz (z prawej) Piotr Petasz (z prawej)

Nr 2 Piotr Petasz

Gdyby w piłce nożnej obowiązywały takie przepisy jak w futbolu amerykańskim tego problemu by nie było. Petasz byłby rasowym kickerem, wchodzącym na stałe fragmenty gry, jak Sebastian Janikowski w Oakland Raiders. Kopałby lewą nogą z rzutów rożnych i wolnych, a potem schodził z boiska. W piłce się tak nie da.

Stałe fragmenty gry to we współczesnym futbolu element bardzo ważny. Petasz na boisku to zagrożenie dla rywala. Asystował już przy kilku bramkach. W środę sam strzelił GKS w meczu pucharowym. Poza stałymi fragmentami do wykonania w meczu są jednak jeszcze inne rzeczy. I z tym jest gorzej. Na tym właśnie polega dylemat szkoleniowca Zawiszy. Co przyniesie zespołowi większą wartość: lewa noga Petasza i jego dośrodkowania, czy inny, bardziej mobilny i przebojowy zawodnik na lewej stronie. Fakty są takie, że jak Petasz nie grał, goli po stałych fragmentach zabrakło, co najbardziej zaszkodziło w meczu z Koroną Kielce.

Luis Carlos Luis Carlos Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta

Nr 3 Luis Carlos

Problem numer 2 by nie istniał, gdyby nie kłopot z Luisem Carlosem. Brazylijczyk, na razie, nie jest tak fenomenalnym skrzydłowym, jak zapowiadał Radosław Osuch ? Będzie rewelacją ekstraklasy ? mówił właściciel Zawiszy. Wiele do tego brakuje. Luis Carlos ma przebłyski talentu, pokazuje dynamikę, dzięki której mija obrońców na swym lewym skrzydle. To jednak za krótkie chwile, żeby Tarasiewicz mógł z ręką na sercu odstawić Petasza i zrezygnować z jego umiejętności na rzecz piłkarza ściągniętego z portugalskiego Gil Vicente.

Bernardo Vasconcelos (w środku) Bernardo Vasconcelos (w środku) Fot. Paweł Malinowski / Agencja

Nr 4 Bernardo Vasconcelos

Dramatycznie wyglądała sytuacja z ostatniej minuty meczu z GKS Katowice, kiedy najlepszy snajper zespołu nagle chwycił się za nogę i zaczął kuleć, a potem upadł. Pierwsza diagnoza: naciągnięcie mięśnia brzuchatego łydki. Leczenie ma trwać najkrócej 7 dni, ale może nawet i 4 tygodnie. Siedem dni można jeszcze wytrzymać, bo Vasconcelos i tak nie gra w sobotę z Wisłą z powodu kary za żółte kartki. Miesiąc bez Portugalczyka to już potężny kłopot ? największy z tych czterech problemów Tarasiewicza. Vasoncelosa nie ma już zastąpić. Leczenie Pawła Abbotta się przedłuża, a każde inne rozwiązanie np. Jakub Wójcicki, Wahan Geworgian czy nawet Michał Masłowski na szpicy ataku to już tylko ersatz.