Sport.pl

Bydgoski koszykarz gra za oceanem. Wyprawa po naukę

Wojciech Borakiewicz
13.01.2017 00:48
A A A
Karol Kutta w barwach Pand z Lee Academy

Karol Kutta w barwach Pand z Lee Academy (Nadesłane)

Po maturze miał studiować prawo we Wrocławiu, ale wybrał wyjazd za ocean. Karol Kutta ciągle chce zostać jak najlepszym koszykarzem. - A nie ma na to lepszego miejsca niż USA - mówi 20-latek z Bydgoszczy.

Od jesieni były koszykarz bydgoskiej Astorii uczy się w Lee Academy, szkole w miasteczku Lee, w stanie Maine. Gra i trenuje w szkolnym zespole Pand. Lee to niewielka osada, lecz z bardzo długą jak na amerykańskie warunki historią, bo została założona w 1832 r. Mieszka w niej na stałe niespełna 1000 osób.

Maine jest najdalej na północny wschód wysuniętym stanem USA, małym i urokliwym. Latem – ulubione miejsce na wakacje kalifornijskich milionerów uciekających od upałów południa kraju. Z Lee do granicy z Kanadą jest 80 km. Aby się dostać na lotnisko w Bostonie, trzeba przejechać prawie 500 km, taka sama odległość dzieli miasteczko od Montrealu w kanadyjskim Quebecu. Wokół same jeziora i lasy, ale na pobliskiej Mt. Jefferson są zimą świetne warunki dla narciarzy.

Karol Kutta w LeeKarol Kutta w Lee Nadesłane

 Koszykówka jest tutaj najlepsza

– Lee to rzeczywiście niewielkie miasto, ale jest to z korzyścią dla nas, zawodników, ponieważ możemy się skupić tylko na koszykówce i nauce – opowiada Karol Kutta.

Lee to w gruncie rzeczy dwie ulice: jedna nazywa się Arab Road, a druga, poprzeczna do niej Winn Road – przy niej znajduje się akademia, do której trafił młody bydgoszczanin.

– Lee Academy jest szkołą postgraduate [pomaturalną], która przygotowuje uczniów do studiów w Stanach – mówi Kutta.

To typ placówek mających za oceanem bardzo długą tradycję. Pierwsza „preparation school”, czy też „prep school”, jak w skrócie mawiają Amerykanie, powstała jeszcze przed ogłoszeniem niepodległości. West Nottingham Academy istnieje od 1744 roku. Lee Academy została założona 100 lat później.

Szkoły przygotowawcze to elitarne miejsca, w których się uczy mniej niż 1 proc. studentów w USA. Mają bardzo selektywne kryteria przyjęć i wysokie czesne – kilkadziesiąt tysięcy dolarów rocznie. Jak trafił do niej Kutta? Dzięki koszykówce.

W maju zdał maturę w I LO w Bydgoszczy. Wybrał potem prawo na Uniwersytecie Wrocławskim. Nie chciał rezygnować z koszykówki. Z Astorią zdobył brązowy medal mistrzostw Polski juniorów. Grał już w I lidze, dlatego szukał miasta z dobrym prawem i niezłą drużyną koszykarską. W końcu zdecydował się na II-ligowy Śląsk Wrocław. Latem ub.r. pojechał jednak do Lublina, aby wziąć udział w campie HoopLife. Po jego zakończeniu pojawiła się propozycja przenosin do Stanów Zjednoczonych.

– Zawsze o tym marzyłem – mówi Kutta. Najpierw trzeba było przekonać rodziców, co się w końcu udało. – Kiedy były już konkretne propozycje, podjęliśmy razem decyzję o wyjeździe – wspomina Karol.

Decydująca była pasja do sportu. Tata Karola ją rozumiał, bo prawie zawsze osobiście kibicował synowi na meczach Astorii w Bydgoszczy. – Zdecydowałem się na wyjazd za ocean przede wszystkim ze względów sportowych, ponieważ nie ma lepszego miejsca dla młodego koszykarza niż Stany. Decyzja, którą podjąłem wraz z rodziną i bliskimi, była spontaniczna, ale wiedziałem, że wyjazd do USA jest dla mnie szansą i możliwością sprawdzenia swoich umiejętności na tle atletycznych amerykańskich zawodników – tłumaczy młody sportowiec

A nauka i marzenia o prawie? – pytam.

– To dodatkowy atut mojego wyjazdu. Mogę efektywnie połączyć koszykówkę i naukę, na tym bardzo mi zależało. Wykształcenie stawiam na chwilę obecną na równi ze sportem – odpowiada.

Zajęcia w jego nowej szkole rozpoczynają się od godz. 8 i trwają do 14.30. Pojedyncze lekcje zajmują ok. godziny i 25 minut. Program kursów w Lee Academy jest bardzo bogaty: od oczywiście angielskiej literatury, nauki pisania esejów i tekstów literackich, przez muzykę, fizykę, chemię i makroekonomię do nauki o ochronie środowiska.

– Jest część obowiązkowych przedmiotów, ale jako uczniowie mieliśmy możliwość wyboru takich przedmiotów, które odpowiadają naszym zainteresowaniom i dlatego np. ja uczęszczam na lekcje psychologii i języka hiszpańskiego – mówi Kutta.

– Czasu wolnego mamy naprawdę mało, każdy dzień wypełniają treningi i szkoła, a gdy do tego dochodzą trzy mecze w tygodniu, to trzeba być naprawdę zdyscyplinowanym, aby niczego nie zaniedbać pod względem sportowym i w nauce – dodaje bydgoszczanin.

Na szczęście kampus znajduje się tuż przy szkole. – Kampus to naprawdę centrum życia całego Lee – mówi Kutta. Razem z innymi sportowcami uczącymi się w Lee Academy śpi w akademiku. – Tuż obok jest hala oraz stołówka, więc wszystko jest pod ręką i stwarza to nam codzienny komfort, a to jest istotne przy napiętym grafiku zajęć – wyjaśnia.

Multi-kulti w Lee

NEPSAC – New England Preparatory School Athletic Council – tak się nazywa akademicki związek lig w różnych dyscyplinach sportu, w której zrzeszone są również Pandy – koszykarska drużyna Lee Academy. To potężna organizacja, do której należy ponad sto elitarnych „prep schools” z USA.

Przypomnijmy, że praktycznie cały sport w Stanach Zjednoczonych, poza ligami zawodowymi typu NBA, NFL, opiera się na arcybogatym systemie szkolno-uniwersyteckim. Najbardziej znaną organizacją tego typu jest NCAA zrzeszająca około 1200 instytucji, zajmująca się organizacją zawodów sportowych wielu uczelni wyższych.

To cel także tych najlepszych i najbardziej utalentowanych sportowców występujących jak Pandy z Lee Academy w NEPSAC: stypendium i miejsce na znanym uniwersytecie, a potem – kariera w zawodowych ligach.

– Jako Lee Academy gramy w najlepszej lidze w Stanach. Wielu zawodników z tej ligi trafiło później do NBA, więc cieszę się, że mogę rywalizować na wysokim poziomie – mówi Kutta. On raczej o NBA nie marzy, ale zawodnicy występujący w jego obecnej lidze się tam znaleźli, np. Michael Carter-Williams – wybrany w NBA na debiutanta 2014 roku. Zaczynał w Philadelphii 76-ers, potem grał w Milwaukee Bucks, a teraz jest graczem Chicago Bulls.

– Mamy w Lee bardzo dobre warunki. Są dwie hale do koszykówki i siłownia. Uważam, że baza sportowa stwarza tutaj odpowiednie możliwości do rozwoju koszykarskiego. Trzeba ciężko pracować – mówi Karol.

Sportowiec ma więcej obowiązków niż zwykły student. Codziennie rano przed zajęciami w szkole odbywają się treningi indywidualne. Początek o godz. 6, więc wstać trzeba wcześnie. – Natomiast właściwy trening drużynowy jest po południu lub wieczorem i trwa zazwyczaj 2 godziny – opowiada 20-latek z Bydgoszczy.

Pandy to zespół wielonarodowy. Do ekipy prowadzonej od kilku lat przez Serba Igora Vrzinę przyjeżdżają młodzi chłopcy z całej Europy. W obecnej drużynie, liczącej 16 koszykarzy, jest tylko jeden Amerykanin.

– Gram z zawodnikami z różnych krajów. W zespole poza mną są koszykarze z Wielkiej Brytanii, Litwy, Łotwy, Czech, Turcji, Serbii, Holandii i Turcji. Zróżnicowanie jest ogromne, ale ma to swoje korzyści pod względem wymiany kulturowej i podobnego stylu gry. Na treningach jest dużo zdrowej rywalizacji i determinacji, ponieważ każdy chce grać lepiej, a to z kolei napędza nasz zespół, co jest bardzo ważne – podkreśla Kutta – Myślę też, że głównie dzięki temu, że trenerem jest Serb, zawodnikom przyjeżdżającym z Europy jest łatwiej zaaklimatyzować się tutaj – dodaje.

Wychowanek Astorii jest w zespole jednym z trzech rozgrywających. – Na liczbę minut na boisku nie mogę narzekać. Myślę, że trener mi ufa, a to przekłada się na czas gry i znaczącą rolę w zespole. Trener widzi we mnie dobrego obrońcę i rozgrywającego, który w pierwszej kolejności szuka kolegów. Uważam, że idealnie wpasowałem się w styl gry, jak prezentuje drużyna – ocenia Kutta.

Pandy, które występują w rozgrywkach koszykówki w ramach NEPSAC, mają obecnie podobny bilans wygranych i porażek. – To tylko pokazuje, jak silna jest liga i grając z każdym zespołem, musimy włożyć maksimum wysiłku, by wygrać – mówi bydgoszczanin. Dziś czeka go następny mecz z zespołem ze szkoły Calais w stanie New Jersey.

Co myśli o swej przyszłości – czy będzie to prawo w Polsce, czy też koszykówka i nauka w USA?

– W Lee Academy jestem tylko na rok 2016/17. Obecnie nie chcę wybiegać w przyszłość. Chciałbym jak najlepiej wykorzystać ten rok i rozwinąć się jako koszykarz, a jakie możliwości otworzą się przede mną, to czas pokaże – mówi 20-latek z Polski.

Zobacz także
Komentarze (1)
Zaloguj się
  • Łukasz Ignasiak

    0

    Panie redaktorze trzeba sprawdzać co się pisze, Karol Kutta jest wychowankiem MKS Novum Bydgoszcz, a nie Astorii i proszę nie pisać bzdur

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX